Hedonia, kraina przyjemności

Wpis

niedziela, 08 czerwca 2008

Jak pies z wody...

 

 

Co wywichnięte już wróciło na miejsce, już się nie czuję tak jakoś wańkowato-wstańkowato. Moja garść jest mocna więc już znowu jestem sobą i jakaś drańska cholerka zmusza mnie do wojowania.

Niko staje się uciążliwy, zapowiada powrót, przelał mi trochę kasy co doprowadziło mnie do szału, obawiam się że nawet do czegoś gorszego, gdyby był pod ręką!!! Z drugiej strony powinnam być wdzięczna, domyślił się. Jakoś nie umiem zdjąć z siebie tych bodących wszystkich, rogów opanować się.

Wyjazd już prawie zdecydowany, "prawie" bo potrzeba jednej małej decyzji... i kasy, kasy na przetrwanie pierwszych trzech-czterech miesięcy. Na cud nie liczę, tylko na jakieś szczęsliwe wydarzenie...

Pracuję tyle mogę.

Już dobrze, pies z wody tak się otrząsa.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
hedonia
Czas publikacji:
niedziela, 08 czerwca 2008 09:54

Polecane wpisy

  • DZIWOLĄG?

    Pare dni temu, ktoś mi uświadomił, że nigdy nie jadłam gofra. Zastanowiłam się porządnie i tych nigdy nie jedzonych rzeczy uzbierało się całkiem sporo. Pomijam

  • NOC ŚWIĘTOJAŃSKA

    Coś się zaczęlo zmieniać. Co ja piszę, nie coś, ale dużo, bez mała wszystko i to na lepsze! Czyżby nastawało siedem lat tłustych? Oby. Wyraźnie zaczęło się w no

  • SKRZYDŁA ANIELSKIE

    Wyrosły mi, co nie znaczy zmiany charakteru... a jeśli, to chyba zmienia mi w bardziej twardy jeszcze. Zmian jest wiele. Pracę mam od stycznia, do tego czasu mu

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pusta_literatka napisał(a) komentarz datowany na 2008/06/08 10:12:14:

    wańka-wstańka... przypomniałaś :)
    najważniejsze, że jest lepiej...

Dodaj komentarz