Hedonia, kraina przyjemności

Wpis

czwartek, 25 marca 2010

MARRAKESZ

Strasznie dużo się działo od Krystyny. Musiałam pójść na babski spęd, zadzwoniłam uprzedzając kłamliwie, że źle się czuję, na pół godziny tylko wpadnę. I wpadłam. Bab zatrzęsienie, kilku panów, ale ja oczy wlepiłam tylko w jedną osobę. Miała naszyjnik wielkiej urody i wielkiej wartości. Gapiłam się wprost nachalnie. Właścicielka wreszcie nie wytrzymała i zapytała co ja w nim widzę. Oznajmiłam, że piękny jest. Zdjęła i chciała mi go dać! Dostała go od babki i tak naprawdę go nie lubi... Wtedy jej powiedziałam co to jest, chyba zmieniła zdanie... Przepiękna stara bardzo robota, niesamowite kamienie, nie żadna podróbka, tylko cudowne arabskie dzieło sztuki jubilerskiej. Dziadek był marynarzem, więc ten skarb mógł nabyć u źródeł. Podobne widziałam kiedyś w Marrakeszu, nie stać mnie było na zakup, zresztą szalałam na punkcie tkanin, haftów, mam sporo do dziś.

To miejsce ciągle wraca w snach, pora chyba wejść w sen, pojechać ponownie, błąkać się po suku i nie myśleć o kłopotach?

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
hedonia
Czas publikacji:
czwartek, 25 marca 2010 20:25

Polecane wpisy

  • DZIWOLĄG?

    Pare dni temu, ktoś mi uświadomił, że nigdy nie jadłam gofra. Zastanowiłam się porządnie i tych nigdy nie jedzonych rzeczy uzbierało się całkiem sporo. Pomijam

  • NOC ŚWIĘTOJAŃSKA

    Coś się zaczęlo zmieniać. Co ja piszę, nie coś, ale dużo, bez mała wszystko i to na lepsze! Czyżby nastawało siedem lat tłustych? Oby. Wyraźnie zaczęło się w no

  • SKRZYDŁA ANIELSKIE

    Wyrosły mi, co nie znaczy zmiany charakteru... a jeśli, to chyba zmienia mi w bardziej twardy jeszcze. Zmian jest wiele. Pracę mam od stycznia, do tego czasu mu