Hedonia, kraina przyjemności

Wpis

poniedziałek, 03 maja 2010

KOCHAJĄC DESZCZ

 Siedzę dziś skulona i zrozpaczona. Aparat foto chyba padł ostatecznie, zabierając mi możliwość zarabiania. Sprzedaż w internecie ma swoje prawa i to jest jasne. Wściekam się na siebie, bo płaczę jak idiotka! Pójdzie na marne mój wysiłek ponadludzki, zmarnuję ważną szansę.

Jak dobrze, że pada...

Trzymam się dzieki komuś, kto podarował mi cudowny dzien, cały dzień, taki normalny, zwykły do bólu.  Dzień w dużym domu, gdzie jest miejsce na wszystko, nie trzeba obijać się o meble, nie trzeba omijać wzrokiem fragmentów wymagających remontu, no zwykły dom... z kawałkiem przestrzeni prywatnej wokół i bezkresem aż do widnokręgu.

Dzień zaczęty od leniwego śniadania, przesnuty przez kolejne godziny, a to spacer, książka, rozmowy o niczym lekkie jak świetny obiad podany znienacka. Kilka kropel wina i słone ciasteczka. Trochę czułości w pamietaniu o tym co lubię.

Wieczorny wiatr niosący zapach mokrej ziemi, zieleni, powiewający wilgocią.

Dziękuję chwilo!

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
hedonia
Czas publikacji:
poniedziałek, 03 maja 2010 11:45

Polecane wpisy

  • DZIWOLĄG?

    Pare dni temu, ktoś mi uświadomił, że nigdy nie jadłam gofra. Zastanowiłam się porządnie i tych nigdy nie jedzonych rzeczy uzbierało się całkiem sporo. Pomijam

  • NOC ŚWIĘTOJAŃSKA

    Coś się zaczęlo zmieniać. Co ja piszę, nie coś, ale dużo, bez mała wszystko i to na lepsze! Czyżby nastawało siedem lat tłustych? Oby. Wyraźnie zaczęło się w no

  • SKRZYDŁA ANIELSKIE

    Wyrosły mi, co nie znaczy zmiany charakteru... a jeśli, to chyba zmienia mi w bardziej twardy jeszcze. Zmian jest wiele. Pracę mam od stycznia, do tego czasu mu

  • Zrób coś po prostu dla siebie

    Taką mam propozycję na dziś: zrób coś po prostu dla siebie, Człowieku. Dla swojej przyjemności, albo satysfakcji, jeśli lubisz wyzwania. Rodzina nie umr

  • Forro, gotowane banany i klątwa Michaela Jacksona

    Na Salvador czekaliśmy od samego początku, a to za sprawą Klebera, którego poznaliśmy na Couchsurfingu jakoś w maju, kiedy zapytaliśmy go, czy lipiec i sierpień