Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • piątek, 30 lipca 2010
    • DZIWOLĄG?

       

      Pare dni temu, ktoś mi uświadomił, że nigdy nie jadłam gofra. Zastanowiłam się porządnie i tych nigdy nie jedzonych rzeczy uzbierało się całkiem sporo. Pomijam wszystko z natury mięsne, ale takie frytki? Nie wiedzieć czemu ominęły mnie całkowicie. To samo z wszelkimi czipsami, chrupkami. Nigdy w życiu nie jadłam niczego z grila - zostałam nawet uhonorowana kiedyś na takiej imprezie, gospodarz położył na grilu cukinie ozdobioną plasterkami chyba słoniny, co napełniło mnie nieprzebranym wstrętem.

      Grili nie znoszę, ten smród opanował cały kraj, ludzie chyba utracili powonienie! Wszystko się da ludziom wmówić, podobno z przyprawami można zjeść każdą padlinę.

      No dobrze, jestem kaleką, nie czuję nigdy głodu i nie będę się mądrzyć.

      Piwo - nie znoszę go naprawdę, nie znoszę ludzi zionących piwem, sama nie wiem czemu.

      Batoniki i wafelki, wszelkie słodycze, no na mnie nie zarobią producenci ani grosza. Pamietam ekscytację, kiedy pojawiły się batomiki marsy czy tez marksy? Spróbowałam plasterek tej przeslodzonej, ciągnącej się ohydy i więcej już nie.

      Słone paluszki? Pamiętam gościły raz w domu, skubnęłam i skazałam na niepamięć.

      Lodów nigdy nie kupuję, nie jem, zawierają alergeny, nie płaczę.

      Na szczęście znam jeszcze paru odmieńców, inaczej musiałabym uznać się za nienormalną...

        

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „DZIWOLĄG?”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 30 lipca 2010 15:42
  • poniedziałek, 05 lipca 2010
    • NOC ŚWIĘTOJAŃSKA

      Coś się zaczęlo zmieniać. Co ja piszę, nie coś, ale dużo, bez mała wszystko i to na lepsze! Czyżby nastawało siedem lat tłustych? Oby.

      Wyraźnie zaczęło się w noc świętojańska, która miała być przy ognisku, a wylądowała przy rozpalonym kominku, bo ziąb na dworze zięmbił naprawdę. Za to była niezwykła rozmowa, a jej konsekwencje są równie niezwykłe.

      Coraz więcej ustaleń na temat mojej pracy i choć jeszcze za wcześnie szaleć z radości, to otrzymana zaliczka jest realnym dowodem, że staje się coś ważnego. Zmiana jest na wage na wagę życia. Mojego życia.

      Niko wrócił jeszcze bardziej mroczny, poczerniały, zacięty,  surowy. Na pytanie, po jaką cholerę przyjechał tu, nie odpowiedział.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 lipca 2010 16:44
  • niedziela, 13 czerwca 2010
    • SKRZYDŁA ANIELSKIE

       

      Wyrosły mi, co nie znaczy zmiany charakteru... a jeśli, to chyba zmienia mi w bardziej twardy jeszcze.

      Zmian jest wiele. Pracę mam od stycznia, do tego czasu muszę się zlikwidować w kraju, jakoś dużo mniej kochanym, niestety.  Dostałam za dużo kopów, przestało mi się podobać być chłopakiem do bicia. Żebyż tak inni się przebudzili, przecknęli, przejrzeli na oczka zamiast narzekać!!! Nie mam zamiaru czekać, aż chcochoły to zrobią, zasada RWD, głoszona przez księdza profesora Sedlaka, czyli Ratuj Własną Dupę, została przeze mnie kupiona z całym dobrodziejstwem inwentarza - stosuję i polecam!

      Praca, na cudzy rachunek, ale kasa niezła, więc nie narzekam - nagle zamarzył mi się dom własny w Italii, tam to możliwe bo domy nie są drogie, remonty wprost kocham, więć marzę bez limitów wreszcie.

      Na nastrój wpływ ma niewątpliwie otrzymana część zaliczki, co mi wreszcie pozwala spać spokojnie, nie budząc się z łomotem serca, bo rachunki...

      Na horyzoncie jest pewien pan, owszem ciekawy typ, ale jakoś nie ciągnie mnie aż TAK... egoizm mój zwycięża jednak.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 czerwca 2010 12:51
  • niedziela, 16 maja 2010
    • FOTO-OBSESJA

      Dostałam obsesji na temat aparatu foto, na mózg mi sie rzuciło, zresztą to jedno z podstawowych narzędzi pracy. Kasy nie udaje się zdobyć i wreszcie odważyłam się porozmawiać z kimś na ten temat. Z facetem. Jak mi wyszło, lepiej nie pytać, w rezultacie pokłóciliśmy się okropnie, choć okropna to ja jestem! Źle widze ciąg dalszy...

      Wreszcie udało mi się sprzęt pożyczyć, uczę się i ciężko mi idzie, bo czuję się nienajlepiej, dokoła mam sytuację nerwową, apokalipsa jakaś zawisła nad rodziną, szarpią na sobie odzież,  płacz, jakbym już umarła.

      No, do cholery! Wszystko rozumiem, ale dajcie mi spokój!!!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 maja 2010 17:03
  • piątek, 07 maja 2010
  • poniedziałek, 03 maja 2010
    • KOCHAJĄC DESZCZ

       Siedzę dziś skulona i zrozpaczona. Aparat foto chyba padł ostatecznie, zabierając mi możliwość zarabiania. Sprzedaż w internecie ma swoje prawa i to jest jasne. Wściekam się na siebie, bo płaczę jak idiotka! Pójdzie na marne mój wysiłek ponadludzki, zmarnuję ważną szansę.

      Jak dobrze, że pada...

      Trzymam się dzieki komuś, kto podarował mi cudowny dzien, cały dzień, taki normalny, zwykły do bólu.  Dzień w dużym domu, gdzie jest miejsce na wszystko, nie trzeba obijać się o meble, nie trzeba omijać wzrokiem fragmentów wymagających remontu, no zwykły dom... z kawałkiem przestrzeni prywatnej wokół i bezkresem aż do widnokręgu.

      Dzień zaczęty od leniwego śniadania, przesnuty przez kolejne godziny, a to spacer, książka, rozmowy o niczym lekkie jak świetny obiad podany znienacka. Kilka kropel wina i słone ciasteczka. Trochę czułości w pamietaniu o tym co lubię.

      Wieczorny wiatr niosący zapach mokrej ziemi, zieleni, powiewający wilgocią.

      Dziękuję chwilo!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 maja 2010 11:45
  • niedziela, 02 maja 2010
    • SZTUKA PRZEŁOMU

      Szukam wyjścia z sytuacji dość trudnej, nie chcę mysleć, że wyjścia nie ma, cierpię na klaustrofobię! Od Wielkanocy duszą mnie zmory i już sama nie wiem, która gorsza...

      Niko przyleciał, niby na święta, jego wyjazd był ulgą, niech on już mi się nie plącze tutaj. Wezbrał we mnie potężny egoizm, cudze sprawy jakoś mi bledną, bo własne przybijają wieko trumny.

      Dobra znajoma, osoba pogodna nagle zapadła na depresję - wyciągam przełamując ten egoizm!

      Finanse spać mi nie dają,  dziś jest źle, a co jutro... koniec roku potwornie daleko, nie widzę możliwości dociągnięcia. Może to i lepiej, bo nie myślę o zdrowiu walcząc o byt?

      Rozwiązanie jest ale dla mnie za drogo, stanowczo za drogo, tej ceny nie zapłacę...

      -----------------------------

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 maja 2010 16:40
  • poniedziałek, 29 marca 2010
    • AUTOSARKAZM I CIEMNOŚĆ

      Powinnam sobie dokopać autoironią, dokopać porządnie i do końca! Powinnam dźgać i ziać sarkazmem, powinnam... ale nie umiem, jakoś mam cholernie łzawy nastrój i słowa wyrywają mi się mało eleganckie!

      Do czorta! Nia mam pretensji, że świat jest tak urządzony, że jedni mają kasę, inni, nie - nie uważam tego za niesprawiedliwe. Jednak czasem brak kasy skazuje na śmierć, tak zwyczajnie: nie  masz na leczenie, zdechniesz wcześniej. Tylu już moich znajomych zabiła chemia, teraz na mnie kolej, już to widze, zaczynam się sypać i jasna cholera, szkoda mi siebie samej! To jest naprawdę śmieszne! Wiem doskonale, co mnie czeka, zupełnie jak w jakiejś grze, kolejne etapy, poziomy. Nie masz czym płacić - spadasz! I ja spadam.

      No jeszcze trochę się bronię, ale efekty mizerne, w dodatku rodzina mi kłody pod nogi kładzie, bo jakże, mam być zarazem chora i tyrać jak ten górnik na przodku - mam leżeć, a zarazem słuchać pytań, ile zarabiam!

      Wymyśliłam sobie, że skoro mam odejść, to jakoś, w stylu, nie byle jak! Coś wymyślę!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „AUTOSARKAZM I CIEMNOŚĆ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 marca 2010 20:17
  • czwartek, 25 marca 2010
    • MARRAKESZ

      Strasznie dużo się działo od Krystyny. Musiałam pójść na babski spęd, zadzwoniłam uprzedzając kłamliwie, że źle się czuję, na pół godziny tylko wpadnę. I wpadłam. Bab zatrzęsienie, kilku panów, ale ja oczy wlepiłam tylko w jedną osobę. Miała naszyjnik wielkiej urody i wielkiej wartości. Gapiłam się wprost nachalnie. Właścicielka wreszcie nie wytrzymała i zapytała co ja w nim widzę. Oznajmiłam, że piękny jest. Zdjęła i chciała mi go dać! Dostała go od babki i tak naprawdę go nie lubi... Wtedy jej powiedziałam co to jest, chyba zmieniła zdanie... Przepiękna stara bardzo robota, niesamowite kamienie, nie żadna podróbka, tylko cudowne arabskie dzieło sztuki jubilerskiej. Dziadek był marynarzem, więc ten skarb mógł nabyć u źródeł. Podobne widziałam kiedyś w Marrakeszu, nie stać mnie było na zakup, zresztą szalałam na punkcie tkanin, haftów, mam sporo do dziś.

      To miejsce ciągle wraca w snach, pora chyba wejść w sen, pojechać ponownie, błąkać się po suku i nie myśleć o kłopotach?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 marca 2010 20:25
  • piątek, 05 marca 2010
    • SAJENS FIKSZYN

      Eksperymenty to się podobno robi w ogródku doświadczalnym, ale teraz czuję się jak własny królik - i znęcam się!  Ciekawi mnie nawet ile mogę jeszcze wytrzymać...

      Mam masę pracy takiej gratis dziś, efekty kiedyś, rzucam się jak głupia, ale nie mam wyjścia.

      Za Niko nie tęsknię, to granitowo pewne, choć rozmowy z nim zastępują mi rozrywkę - rzadko rozmawiam, jak mnie złapie przypadkiem, bo notorycznie o nim zapominam. Jak już rozmawiamy to konstatuje z rozbawieniem, że rozjeżdżają nam się światy w coraz inne wymiary. Nie żal mi wcale. Jednego tylko mu zazdroszczę, braków finansowych, tej swobody i lekkości bez tego rodzaju zmartwień "odwiecznych". Dla mnie to zbyt egzotyczne dziś, trafiona-zatopiona z nagła poszłam na samo dno, za cienki lód był pode mną. Toteż teraz buduję fundamenty, jak górnik, jak desperat, coś na czym się zawsze oprę!

      Właśnie się dowiedziałam, że leci do mnie prezent urodzinowy - już się boję znając jego wyczucie i głupie pomysły, cholerka!

      Jedno jest nareszcie dobre, nie mogę spać i dzięki temu wydajność mi rośnie!

      Ile wytrzymam? To dziwny konkurs jest...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 05 marca 2010 22:17