Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • niedziela, 24 stycznia 2010
    • ZIMA NA ZŁOŚĆ!

       

      Nawet zima jest mi na złość, tak ja odbieram, jako osobiście zrobione mi świństwo! No, dobrze, nie mam siebie za centrum całego świata, ale z pewnością MOJEGO. Wyjść z domu w mrozy nie mogę, bo cholerny półpasiec zaczyna szaleć bardziej - choć za czorta nie wiem, kiedy szaleje mniej i jak długo jeszcze potrwa?! Może się uparł mnie przeżyć?! Psia krew!

      Komplikacje mam już i tak z pracą, robię wszystko z trudem i cztery razy wolniej... A kasy potrzeba dwa razy więcej...

      S. podjął się robienia zakupów i jego pierwszy raz mnie dosłownie rozwalił. Dostał wszystko na kartce, wydrukowane, bo mój charakter jest jest nie-do-odczytania, literalnie wszystko: co, ile, jaka rasa w sensie firmy itp...

      Wrócił po podejrzanie długim czasie, dumny i blady i z piersią bohatersko wypiętą, bo pojechał tam gdzie jest taniej. Produkta zakupił typu no name, słabo mi się zrobiło już na widok owoców z przeceny...

      On sobie poszedł, chyba czując się niedostatecznie podziwianym, bo nie mogłam wydobyć z siebie słowa. Ledwo drzwi się zamknęły wybuchła awantura domowa, czyja to wina, a kto narzekał najbardziej na finanse?! Ja narzekam tylko na blogu :)

      W rezultacie, ubrałam się we wszystko co się zmieściło pod kurtką, głowę zaakceptowaliby nawet ortodoksyjni islamiści - jedno oko na wierzchu i polazłam niemrawo sama do sklepu. Wróciłam wlekąc torbiszcze za sobą po śniegu, bo inaczej nie dało rady. Chwilowo namy co jeść. Nie wiem jaki święty jest patronem zabezpieczającym przed awariami, ale na wszelki wypadek zanoszę modły do św Mikołaja Cudotwórcy, niech nie padną wodociągi i ogrzewanie! I niech kasy przybywa choć troszkę...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 stycznia 2010 13:32
  • niedziela, 17 stycznia 2010
    • PRZESADZANIE

       

       

       

      Ciemność. Słabe  światło latarni. Widzę zarys policzka, ramienia.
      - Kocham cię, ciągle kocham - mówi on raz po raz.

      Jak we śnie niedawnym, ale na jawie, na mrozie. Wiedział czym mnie zwabić, przymusić do spotkania, a ja dobrze o tym wiedziałam. Spotkałam się, nabzydyczona, niechętna. Nie lubię spotkań z przeszłością. Było. Nie ma nic.

      Inne spotkanie zmusiło mnie do myślenia: kumpel ma problem, bo "chce po sobie zostawić ślad" i okropnie się stara, wspina, natęża, robi karierę. Otóż mnie olśnio, że ja robię wszystko, by śladu po sobie niezostawić! Nawet w testamencie, żeby nic, tablic, nagrobków, ani słowa... Dziedzina sztuki, którą uprawiałam jest tak ulotna, tak nietrwała... Po zastanowieniu, doszłam do wniosku, że nie zmienię siebie: ileż w końcu osób zostawiło ten ślad?! Ta garstka z encyklopedii?! Warto?! chyba jest większa szansa, by wygrać w lotto...

      Znajomi zapraszają mnie na bal, no coś cudnego, z tą gębą, bez oka, na bal! Mówię, że wypłoszę publikę, a oni mi na to, że to bal maskowy, więc mogę coś... Zaczynam się podłamywać, steampunkowa stylizacja mi pasuje, więc kto wie. Tym bardziej, że to bal na którym nie będzie ważne, co jest do żarcia, ale będzie świetna kapela i dużo tańca. Byle znaleźć zastępstwo w domu. Czgoś takiego mi brak rozpaczliwie - czasu zabawy bez hamulców.

      Na koniec tygodnia przyszedł mail pełen nowin, które mnie napełniły i dumą i goryczą. Bo dumę mogę tylko schować w siebie, nawet rodzinie się pochwalić nie mogę, bo takich sytuacjach mnie dołują przypominając od potopu wszelkie moje przewinienia... Taka metoda wychowawcza, czy co?! Wiec dobrze, mam portfolio w katalogu znakomitej firmy mam też półpaśca na oku i niech to szlag trafi!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 stycznia 2010 20:12
  • poniedziałek, 11 stycznia 2010
    • GRYZĄC ŚNIEG

      ... I co tu ukrywać klnąc potężnie brnę przez to białe świństwo. Może to i raj dla dzieci, ale nawet po moich fotach z dzieciństwa widać moją nienawiść do zimy. Antropolog zaliczył mnie kiedyś do rasy śródziemnomorskiej, być może to jest przyczyna, że w klimacie mroźnym dosłownie konam?!

      Muszę wychodzić czasem po zakupy, trasa niedługa, ot na drugą stronę ulicy. Naprawdę już od pierwszego kroku na zewnątrz mam ochotę na chuligańskie wybryki, dać komuś w mordę, nawet wiem komu! Śnieg leży sobie zaspą, widocznie jest wiecej wyznawców teorii, że nie warto sprzątać, skoro sam stopnieje... Ludzie brną, ślizgają się, łamią to i owo.  Godzą się z tym! Inna rzecz, że buty na obcasach, gładkich spodach gwarantują świetny ślizg - mało kto o tym myśli kupując obuwie...

      Ja pojechałam na swoich glanach, które mają potężne protektory na wyślizganym progu sklepu, zbyt szerokim, by ominąć jednym  krokiem. Złapały mnie anioły i nie upadłam, cud jawny! Ale i tak kilka minut trzęsłam się nie mogąc zrobić kroku.

      Mówią, że glupi ma szczęście, przylazł S. niespodziewanie i dał się wrobić w zakupy, co kilka dni. Jest bezrobotny, podobno chwilowo, więc sumienie mnie nie gryzie. Nawet gdyby, bo lepiej niech mnie wyszczerbi sumienie, wolę to niż kosztować śniegu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „GRYZĄC ŚNIEG”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 stycznia 2010 13:50
  • środa, 06 stycznia 2010
    • KLAPSY

      HA! I tu nie będzie o gruchach, tych najpyszniejszych, tylko brutalnie, acz bez wulgaryzmów, o kopach, i innych ciosach poniżej pasa.

      Czasem myślę: już gorzej być nie może i jak na zamówienie, pstryk! i jest gorzej! Więc nic nie myślę.

      Z tego niemyślenia już mi wyrosła depresja - tak, ta sama, w którą uparcie nie wierze! Co gorsza przestałam wierzyć lekarzom wszelkich specjalności, po których się poniewierałam ostatnio sporo. Pacjent ma być idiotą, ewentualnie małym dzieckiem, do którego zwracają się używając masy zdrobnień. Otóż ja się nie nadaję!!! Mogę być idiotką, bywam często, ale nie na potrzeby służby zdrowia!!! Dzieckiem jestem sobie gdzieś w środku duszy, ale to dziecko nie potrzebuje, by mu ktoś tatusiował, ojca już miałam!

      Pracować próbuję z zaciśnietymi zębami, nie powiem co mi wychodzi... no powiem! Partactwo okropne, zasilam tylko śmietniki a żyć nie mam z czego...

      To miał być blog pogodny, wręcz wesoły, wyszło inaczej i od tego coś mi się robi!

      Ten rok jest rokiem bez planów, samowolka totalna, zobaczę co z tego wyniknie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      środa, 06 stycznia 2010 20:59