Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • piątek, 29 lutego 2008
    • W poszukiwaniu raju

       

       

      Rano zakupy, potem czytelnia. Pomału docieram do sedna.

      Zmęczona nieco, dosłownie uciekłam z domu. Jest takie miejsce skąd widać kawałek świata więcej. Schodziłam w dół kiedy usłyszałam. Nareszcie!!! Lecą!!! Cudowne, kochane gęsi!!! Zaczęłam krzyczeć, wydawało mi się, że mi odpowiadają! Wrzeszczałam ile sił w płucach!

      - Nic się pani nie stało? - z daleka zapytał mocno starszawy osobnik.

      - Lecą!!!  Niech pan ich przywita! Wiosna będzie!!! - darłam się.

      Starszy pan podszedł bliżej.

      - Wie pani to świetny pomysł, tylko nie mam odwagi - zafrasował się.

      - Hmmm?  Dlaczego? To takie proste!

      I on dał głos! Wrzeszczeliśmy razem a niebo pełne było dzikich gęsi, które leciały bez końca i wrzeszczały też.

      Wymieniliśmy telefony. Teraz ja mam zagwozdkę: skąd znam to nazwisko???

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 29 lutego 2008 22:47
  • czwartek, 28 lutego 2008
    • W poszukiwaniu utraconego spokoju

       

       

      Wcześnie rano wprost uciekłam z domu, uczucie że wszystkiego mam za dużo przygniotło mnie całkowicie. Przypomniałam sobie o swoim zadaniu specialnym i pobiegłam do biblioteki, do czytelni. Niedużo było potrzeba, żebym zapomniała o całym świecie. Ocknęło mnie zimno, cholerne zimno w przybytku, gdzie raczej powinno być ciepło. Z miłym zdziwieniem zauważyłam, że pamięć jednak mi dopisuje, uczę się błyskawicznie i czego ja w ogóle od siebie chcę???

      Kiedy wychodziłam i włączyłam komórkę, pokazała ona kilkanaście nieodebranych rozmów i  przepełnienie smsami. Szlag! Chyba się wyłączę na pare dni...

      Łapie się na tym, że nawet dnia jutrzejszego nie wiążę z TYM krajem, tu nastąpiło też czegoś za dużo, choć brzmi to dziwnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 lutego 2008 21:53
  • środa, 27 lutego 2008
    • Opanowana krowa

       

       

      Nikomu nie wymyślam! To o mnie.

      Hamulce na wszystkim, emocje, emocje... Pracy za dużo, wszytkiego za dużo, ognisty romans wisi i kipi seksem, pryska na wszystkie strony jak kartofelki na za dużym gazie. 

      Metodycznie, krok po kroku idę z pracą, część mózgu i tak bezpowrotnie zajęta, ale daję radę.

      I jeszcze on. Niech on sobie wyjedzie!!!  Niech pije gdzie indziej, komu innemu sączy swe życie, ponoć zmarnowane. Ja swojego nie marnowałam! Chcę teraz zostać zamrożona, na sopel, na kość!!! Niech ja skończę pracę, niech się stanie TO, ale potem.

      Tymczasem prawie rutyna: powolna kolacja, trochę wina i rozmowy gorące - na odległość  niestety -docierające aż do jądra.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      środa, 27 lutego 2008 19:04
  • wtorek, 26 lutego 2008
  • poniedziałek, 25 lutego 2008
  • niedziela, 24 lutego 2008
    • Tornado

       

       

      Za oknem błoga spokojność wiosennego iście blasku, a u mnie coś całkiem przeciwnego. I wewnętrznie, i zewnętrznie mną szarpie wściekłe tornado. Tak, przyspieszenie pracy szalooone, jakby do tej pory mi się nudziło?  Jeszcze szwankująca rodzina wymaga pomocy...

      Wewnątrz mnie to się dopiero dzieje! Począwszy od całkowitego zamętu i wręcz paniki szarych, nie zajętych pracą twórczą, do przeróżnych cielesnych sensacji wszędzie. Nie, nie, to NIE jest związane z częstym użytkowaniem łazienki, przewód pokarmowy jest w porzo. To coś innego, coś co kiedyś, jakże pięknie nazywano ciągotami... No taka Jagna dobrze na tym nie wyszła, inne heroiny także,  JA mam życzenie wyjść!

      Podobno do kompletu potrzebne są motylki gdzieś tam. Nie wiem nic czy są, czy nie są, bo te inne szaleńcze wrażenia zagłuszają wszystko. Wszystko!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Tornado”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 lutego 2008 14:15
  • piątek, 22 lutego 2008
    • Trofeum

       

       

      Dziś już trochę odespana ciągle w gorączce i gębę musiałam kryć w szaliku, mimo ciepłej pogody. Nijak zmyć ani zetrzeć wyrazu błogości się nie da!

      Następuje przyspiesznie zawodowe zawrotne, a jak już coś jest korzystnego złapane, to nabiega drugie i trzecie, i następne. Kocham ten wir pracy!!! W ten sposób klęska urodzaju przygniata zwycięzcę do gleby. Tak, że moje rozanielenie ma wiele powodów, bo cieszyć się tylko z faceta?!

      Jedno jest pewne: ośli upór coś daje! Jak dotąd to najlepsza moja metoda!

      Tymczasem, dla równowagi dochodzą wieści od pseudo ojca z dzieckiem. Nie pije on, ale ma typowe objawy głodu, wreszcie się przyznaje do nałogu... Coś widzę, że będę musiała pojechać na odsiecz, ale teraz nie mogę za nic. Liczne kontakty telefoniczne już mnie nieco skłaniają do wyboru przyszłych opiekunów Maciusia. Weryfikacja osobista i jakiś wywiad, są konieczne, nie mam pomysłów jak to zrobić?!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Trofeum”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 22 lutego 2008 20:26
  • czwartek, 21 lutego 2008
    • ... and rock and'roll!

       

      You say that music's for the birds,
      You can't understand the words.
      Well, honey, if you did,
      You'd really blow your lid.
      Baby, that is rock and roll.
       Ray Charles , 1959

       

      Wróciłam, znęczona nieludzko, że brak słów... Jak opowiedzieć nieopowiadalne? Jak opisać bezmiar erotyzmu? Jak pokazać rozedrganie od zwykłego-niezwykłego dotknięcia ręki? Ten rezonans w każdej komórce ciała?  Jak narysować taką banalną scenę w eleganckiej restauracji, kiedy dwoje ludzi umiera z pragnienia?

      Wracałam dosłownie nieprzytomna z dzikim uśmiechem triumfu na głupim pysku - chyba wystraszyłam gliny tym wyrazem, pożegnali mnie w podejrzanie pioruńskim tempie!

      PS. Mała dygresja.  Nie tak dawno obejrzałam, pierwszy raz zresztą film Pollyanna i szlag mnie trafił!!! Kiedy nas męczono różnymi szkapami, Antkami, muzykantami, tłamszono po piwnicznych izbach,  amerykańskie dzieci czytały coś, z tak pozytywnym przesłaniem.

      I tam jest scena, która obrazuje mój stan: kościół, ponure kazanie, wszystkie twarze poważne, a jedna gęba rozradowana wręcz nieprzystojnie! To pokojówka, której się oświadczono, ale ona, pewna swego, trzyma nieszczęsnego w niepewności!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „... and rock and'roll!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 lutego 2008 23:04
  • wtorek, 19 lutego 2008
  • poniedziałek, 18 lutego 2008
    • DZIECI i ludzie

       

       

      Trochę się poddałam, bo już widać, że jego zapał ogarnia jak pożar... chce zatrzymać to dziecko!

      A więc...

      Wstałam rano, półżywa, pojechałam do nich. Maciuś pełen werwy i wigoru już nie spał.

      - Jadł śniadanie?

      - Tak rano?

      To nie jest za rano dla dzieci, zrób mu śniadanie - poleciłam i krytykowałam niemiłosiernie każdy krok.

      Potem spacer. Dziecko musi być codziennie na dworze i już. Niko nie chciał, ale musiał. Wiedziałam co robię. Szaleństwo było totalne, bo mieliśmy piłkę. Pilnowałam tylko, żeby mały się nie spocił za bardzo. Dwie godziny później wróciliśmy, wysłałam bezlitoście Niko do sklepu z listą zakupów.  Przyszedł po długim czasie, bo w jednym sklepie nie dostał wszystkiego, padł na fotel i powiedział, że czuje się zmęczony.

      - Żartujesz? A obiad dasz mu z restauracji? Co ty sobie wyobrażasz, że dziecko wyłączysz teraz ?! I zrób mu coś do picia.

      - No wiesz, to wszystko musi być tak bez przerwy? - spojrzał wzrokiem bez wyrazu.

      - Nie, dzieci są na pilota, wyłącz. I widzę masz masę prania?

      - Kobietom to chyba przychodzi naturalnie - jęknął.

      - NATURALNIE?! - ryknęłam, choć dążyłam do uzyskania takiej jego wypowiedzi - naturalnie to kobiety ile mniej mięśni mają?! Nooo ?!?!

      I teraz on gotuje obiad, a ja pracuję.

      Niech oni wyjadą, niech coś się zacznie dziać pozytywnego, bo dziecko to nie paczka pocztowa. Malec powiedział, że mnie lubi najbardziej. Tylko nie to!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „DZIECI i ludzie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 lutego 2008 13:45