Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • piątek, 30 listopada 2007
    • Związek kazirodczy

       

       

      Postanowiliśmy poszukać jakiejś przygody. Szarpnęłam się, zrobiłam wystawne śniadanie a teraz czekamy aż jego skutki nas opuszczą - jest za błogo, za sennie...

      Jedziemy, najpierw Konstancin, Anin, potem kierunek na wschód, wymyśliliśmy mała wycieczkę zagraniczną. Potem będę chciała popracować i miło wiedzieć, że będzie gdzie i nawet warunki całkiem przyjemne.

      O dziwo, do tego cholernego samochodzika weszło wszystko! Mam nadzieję, że on naprawdę kupi coś ludzkiego a toto można podstępnie zepchnąć do rzeki!

      Wczorajszy wieczór miły był niespodziewanie, w dodatku zakończył się wręcz humorystycznie, otóż zostałam obdarzona wyznaniem, że on traktuje nasze relacje prawie jak związek kazirodczy! No pięknie, do wianuszka przestępstw własnych mam i to dołożyć?!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 30 listopada 2007 14:20
  • czwartek, 29 listopada 2007
    • Wróżenie z przeszłości

       

       

      Dostaliśmy miłe zaproszenie od właścicieli hotelu, gdzie on mieszka, co za sympatyczni ludzie! Na wieść, że nie mogę przyjść, podarowali mu butelkę wina zacnego bardzo!

      Nie mogę mieszać się z ludźmi, aż miałam ochotę zapytać, czy mogę ze zwierzętami, grozi mi infekcja. Trudno, obejdę się, zostaniemy w domu. Już ruszyły wspominki.

      Bardzo dużo nas łączy ale tyle samo dzieli. Łączy takie samo wychowanie, kultura i takie tam... żadne z nas nie wypije niczego po kimś, żadne nie da gryza, nie cierpimy tego wprost okropnie!  W szkole mieliśmy ten problem, za odmieńców robiliśmy...

      Nie lubimy kompotu, ale jak już to tylko ciepły i jeszcze sporo takich różnych "dziwactw".

      On jest bardzo uczuciowy, ja chyba wcale. Mamy dość wyrafinowane gusta, z tą różnicą, że jego stać na realizację, mnie JESZCZE nie, ale nadzieja mi kwitnie!

      On ma zamiar kupić inne auto na mój użytek, tańsze w ekspolatacji ale dobre, nie wiem czy lubię ten pomysł.

      Będziemy znowu pili wino, śpiewali, zatańczymy, bo oboje kochamy pasjami tańczyć! I będziemy "kupować" auta, oglądając w necie.

      PS. "Kupujemy" volvo C70, kłócąc się o kolory, felgi i duperele tapicerkowe.  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wróżenie z przeszłości”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 listopada 2007 19:35
  • środa, 28 listopada 2007
    • Miała w sadzie strój bogaty, Malowany w różne światy

       

       

      Dzień zawirowany, zakręcony na maksa. Na  palcach, w pląsach... I to wcale nie z radości - wielkie pranie przed wyjazdem.

      W dodatku wreszcie przyszły surowce i mogłam zabrać się do wykończenia sukienek, wyszywanie 14-to karatowym złotem poszło jak z płatka. Już mniejsza o złoto, ale jakość tych bajorków wprost bajeczna! Żeby było fajnie, założyłam swoją szytą złotem, z pewnością bezkaratowym, aksamitną suknię i tak zastał mnie Niko, który spadł jak grom  z jasnego nieba w dodatku z pieśnią na ustach. Nic z tego, przywitała go oburzona furia.

      - Miałeś przybyć w przyszłym tygodniu?! - bez entuzjazmu powitałam go - co ci się tak spieszy do cholery?!

      - No wiesz, myślałem, że się ucieszysz? - jęknął naiwnie.

      - Zajęta jestem, nie mam czasu na żadne uciechy - warknęłam już z jawną złością.

      - Prezent ci przywiozłem.

      - O, nie! Żadna łapówka mnie nie bierze!

      - Prawdziwy prezent, za kogo mnie masz?!

      - Za sprytnego skąpirusa!

      I oczywiście pokłóciliśmy się w sposób nie nadający się powtórzenia nawet w mało wybrednym towarzystwie!

      Są powody dla których złota nie lubię!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      środa, 28 listopada 2007 18:19
  • wtorek, 27 listopada 2007
    • Na banicję!

       

       

      Pakuję się ponownie, tym razę udaję się na banicję, konieczność wymaga mojego zaniku.

      Auto odstawione na parking, zgniewało mnie ostatecznie. Nie dość, że dłubie naród po oczach, to jeszcze kosztowne w ekspoloatacji, nie stać mnie. I odmówiło dociągnięcia na parking! Zaczynam lubić gliny, ściągali mnie ze środka jezdni bez szemrania.

      Jadę więc PKSem z rekordowym bagażem, już widzę jak będę po drodze molestować co okazalsze fizycznie jednostki płci przeciwnej, bo jednak wolę oszczędzać żeberko jeszcze.

      Ogólnie spodziewam się wszystkiego miłego, inaczej wolę nie myśleć!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 listopada 2007 13:32
  • niedziela, 25 listopada 2007
    • Jestem za mądra?!

       

       

      Spotkanie po latach z przyjaciółką. Nie ominęło jej żadne z nieszczęść jakie czyhają na naiwne idiotki, co muszę ze smutkiem skonstatować. Wiedziała, a jednak popełniła te wszystkie błędy. 

      Tak się zastanawiam, może to ja jestem głupia? Może omija mnie coś, co nie powinno? Chyba nigdy nie zrozumiem, jak można zgłupieć przez faceta?! Dać się wyrolować?!  Dać sobą pomiatać niby z miłości?! Trząść się, że będę porzucona?!  Hmmm... nie wiem , czy zgodzę się kiedykolwiek zgłupieć, nawet jeśli niektórzy nazywają ten stan zakochaniem.

      Nagadałyśmy się za wszystkie lata. Aż schrypłam. Na koniec zatańczyłyśmy, jak kiedyś, jak dawno temu... I poczułam się nagle jak stara baba.

      O, nie!!! Tylko NIE to, nie dam się zainfekować! Dziękuję!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 listopada 2007 20:26
  • sobota, 24 listopada 2007
    • Błękit i sito

       

       

      Pokochałam błękit z cała mocą - szaleję z nim w wersjach raczej odważnych, nie dla pańciów, raczej dla punków.  Fota nie z tego - nie z mojego świata. Ostre klimaty.

      Wydarzenia za plecami walą lawiną. Zamieniłam sie w sito i łapię tylko te pozytwywne. Mało tego, niczym przy płukaniu złota... ale umiem  się cieszyć i tym.  Odwiedzi mnie przyjaciółka - wreszcie, bo mijamy się notorycznie, zapracowane idiotki.

      Przepowiednia głosi, że odbędę daleką podróż i wrócę bogata - rany kota, w tym celu mogę nawet na Księżyc!

      Ogólnie nastrój jest dobry, żeberko się zrasta bo już nijak nie wiem, że jest ci ono. Chudnę, nawet to nie jest takie złe...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Błękit i sito”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      sobota, 24 listopada 2007 13:31
  • piątek, 23 listopada 2007
    • Chuda świnia

       

       

      Staram się odpocząć pracując jak szatanów stado. Nie ma w tym sprzeczności. Krzepnę w sobie, nabieram tężyzny psychicznej, choć - bums! z domu dochodzą dziwne, alarmujące wieści, to ja się nie dam!!! I chudnę. Wziełam mało żarcia, oszczędności stały się konieczne, dno osiągnięte, ale takie dno w oparach dobrych perfum, to mogę jeszcze znieść, gorzej kiedy spadnie ostatnia kropla...

      Niko szykuje się do powrotu, zasygnalizowałam, bez bawienia się w dyplomację, że potrzebuję pożyczki, wściekle potrzebuję - zamilkł wydając odgłosy krztuszenia się. Trudno, drugi raz nie powiem.

      Nastrój mi rośnie taki dziwny: radosna euforia i nie dam sobie tego odebrać, nawet fakt odwołamia świąt tego nie zmieni! Mogę po drodze zdechnąć, ale nie ustąpię z tej drogi!

      W dodatku postanowiłam napisać prace naukową, powiedzmy. Materiał mam epokowy, co mi się będzie marnował? Chyba mi brak czegoś? Klepki piątej...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Chuda świnia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 23 listopada 2007 15:26
  • wtorek, 20 listopada 2007
    • Luksus braku

       

       

      Pakuję siebie - troszkę, warsztat - sporo, wyjadę w głuszę, na zadupie. Za dużo mam pracy koncepcyjnej. Muszę mieć trochę luksusu, żeby się z tego wywiązać.

      Nade wszystko luksus braku narzekania, które wytrąca mi z rąk i umysłu wszystko! Czyż można pracować, ba nawet oddychać, słysząc nieustannie, że nic się nie uda, nie warto bo i tak na marne...?

      Jadę więc do domu przyjaciół stojącego odłogiem i będę mieć masę przestrzeni i co ważne - kominek z żywym ogniem, za który dałabym się pokroić. No może nie pokroić ale wydoić z grosza. Druga cudowność to podłogi z prawdziwych desek, może to dziwne, ale kocham takie! Natomiast zdecydowanie mniej lubię okolicę, jak na mój gust głusza zbyt przesadna. 

      Najważniejsze, że jest ciepło i nikt nie będzie przeszkadzał. Jednak jeśli ktoś zabiera ze sobą dwa telefony to chyba ...? O patelni nie mówiąc...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Luksus braku”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 listopada 2007 15:50
  • poniedziałek, 19 listopada 2007
    • Rocznicowo i wzniośle

       

       

      Dziś wreszcie zrobiłam zakupy jak człowiek - no prawie człowiek, bo jedna taka sobie przypomniała sobie łaskawie, że mi nie zapłaciła. W sklepie z tak zwaną zdrową żywnością z mocmym naciskiem na tak zawaną. To znaczy zakupy tam robiłam. Mogłam też wreszcie zadzwonić do znajomej, która długo na to czekała.

      Dostaję gorączki na myśl o tych kłopotach z kasą, jak długo jeszcze to się powlecze? Ano do maja, czy tylko uda mi sie przetrwać...

      W dodatku nieoczekiwanie objawił  ktoś z innej epoki i przypomniał mi o rocznicy. Nie jestem sentymentalna, na takie duperele uwagi nie zwracam, ale oto wyszykowana wieczorowo, zwarta i gotowa czekam na wyjście. Szykuje się niecodzienny wieczór. Należy mi się!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 listopada 2007 18:44
  • niedziela, 18 listopada 2007
    • No, dobrze: zwariowałam!

       

       

      Wczoraj wracałam w parszywą pogodę, mgła jak mleko, ślisko. Powtarzałam sobie, zwolnij, zwolnij, ale moje drugie ja odpowiadało, za chwilę i i nie zwalniało. Za mną masa samochodów, dopiero potem sobie uświadomiłam, że robiłam z moimi lampami za pilota w tej mgle. Cholernie dobre to auto, ale nie znaczy to, że się zaczynam przywiązywać, co to, to nie - nie moje ono!

      Przywiozłam cudowne materiały, już leżą rozkrojone, cieszą kolorami i choć trochę bronią mnie mnie szarym za oknem. Ale i szare w rękach też mam, napadło mnie coś robić, freeform knitting moja odwieczna miłość.

      Po drugie wirtualnie, ale jednak, dopadli mnie znajomi sprzed paru lat i jakby tych lat nie było. Szarpnęło mnie tęsknotą to tego świata... chyba nienormalnego  w pewnym sensie? Świata pogoni za nowymi pomysłami, świata szukającego ciągle nowych doznań i bodźców, ale też zanurzonego w narkotycznym oszołomnieniu - w przenośni i dosłownie. Świata spotkań nad ranem  w kafejce przy gorącej kawie lub zupie, co tam kto lubi...rozmów tak chaotycznych, lecz jednak zrozumiałych...

      Wzięło mnie mocno, decyzja podjęta, tylko niech dopłynie kasa i mnie nie ma! Tu nie ma.

      Tu nieustannie rozmieniam się na drobne i za drobne pieniądze... Zresztą nie myślę tylko tylko o nich, ale doskwierzyło mi potężnie! Męczyć się i potem martwić czy zapłacą i kiedy?! I ten lęk, czy dam radę opędzić rachunki,które nadciągają z przerażającą punktualnością.

      Póki co szaleję twórczo, nie myślę za dużo i euforia trwa. Niech trwa!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 listopada 2007 14:09