Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • piątek, 26 grudnia 2008
    • SPIESZMY SIĘ CIESZYĆ!

      Bywa i tak, z samego rana w Wigilję spadła koszmarna wiadomość... bliska mi bardzo osoba w śpiączce, zawieszona pomiędzy życiem i śmiercią. Czuję okropny ból, bo nic nie można zrobić, w żaden sposób pomóc...

      Cieszmy się tym co mamy, co niesie każdy dzień! Zawsze jest coś co się skrzy radością, nawet jeśli to okruch, to go podnieśmy jak klejnot, niech blaskiem nas złoci!

      Niech nasze marzenia te poważne i te "śmieszne", spełniają się!

      Radosnych Świąt, lepszego Nowego Roku!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 26 grudnia 2008 18:04
  • poniedziałek, 22 grudnia 2008
    • ZAKOCHANA?!

      Oszalałam!!! Jakoś mi sie wydaje - czy aby?! - że się zakochałam??? O tej porze?! Takie przedwczesne Walentynki? Zupełnie przed sezonem??? A jednak, coś mi takiego pika w środku...

      Biedny Niko... no cóż, zawsze byłam egoistką i on mnie zna. Wrócił dziś, przysłał taksówkę, bo spragniony był podzielenia się wrażeniami z podróży. Pojechał do Maciusia z prezentami, oczywiście nie dał mu ich, bo to ma być pod choinką, ale emocje buchały z niego wielkie.

      Przeprosiłam, padłam na jedno z wielkich łóż i zasnęłam jak głaz. Spałam równo dwie godziny podobno i obudziłam się jako nowy człowiek. Może wreszcie pozbierany w jedną całość?

      Końcówka roku dała mi popalić, nawet nie przypuszczałam, że jestem taka słaba psychicznie. Nie ma  przeproś, trzeba nad sobą pracować dalej!

      A co do uczuć, to dziwne są są, nieznane, inne, więc może to to jest TO, może to On??? Gwałtownie zapragnęłam osobistego spotkania, hmmm...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 grudnia 2008 23:46
  • poniedziałek, 15 grudnia 2008
    • GORZKI SUKCES

      Zaczęło się jeszcze wczoraj - podobno, bo mój telefon wyłączony, mail znowu nie działa... A dziś o 7-mej rano Niko przyjechał i mnie obudził!!! Z pretensjami, dlaczego nie używam jego telefonu. Otóż to, jego. Mam dosyć ogólnie. Wieść mi przyniósł radosną - podobno, ale mnie akurat napełniła bezbrzeżną goryczą. No i co mi po nagrodzie?! Puchar dostanę?! Nocniki mało są teraz używane, do pioruna! Jak zaczną nagrody iść w parze w z finansami, to owszem, zacznę się cieszyć, chyba zrobiłam się materialistką, ale męki ciągłych braków i to nie na wymyślne fanaberie, chcę widzieć koniec i to ostateczny.

      Ile jestem warta i co umiem, to wiem sama. Takie różne konkursy artystyczne mnie nie biorą. Wolę blogowe gry i zabawy, słowo daję, więcej jest radochy.

      Zawodowo czuję się wypalona do cna, nie w sensie kreatywności, tylko zapału do 'dalej'.

      Doskonale wiem, że Niko próbuje budować wokół mnie zaporę, odciągnąć od ponurego, ale jego też mam dosyć.

      Pora się oddalić.

      A święta idą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „GORZKI SUKCES”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 grudnia 2008 13:36
  • niedziela, 14 grudnia 2008
    • DOM NA ŚWIĘTA

      Dałam się powieźć dziś do owej rudery zawierającej wstrząsający luksus we wnętrznościach i moim oczom ukazało się wnętrze zamieszkałe! Meble i takie różne...

      - Masz zamiar tu zamieszkać na zawsze?! - wydarło mi się z trzewi.

      - A, skąd? - dopóki czegoś nie znajdę przecież.

      - Chyba się zbadaj, albo oddaj mi część swojej kasy na przechowanie, żeby tyle kasy wydać na wynajem?!

      - Nie twoje zmarwienie? Zresztą myślałem, że zrobisz tu sobie pracownie, mnie nie będzie po całych miesiącach, wiesz.

      - Pracownie?! Tu, w tym zaułku?! Wiesz, że muszę wracać do domu, bo mama nie może być sama!!! Ty myślisz, że ja pracuje 8 godzin?! Tutaj już po 6-tej wieczorem można dostać po ryju i lepiej!!!

      - Spokojnie, poszukam czegoś, daj mi czas, co?

      - Człowieku, zrozum! Ja ci z ręki jeść nie będę! I tak mi dajesz kroplówkę, która mnie dławi!

      - Opanuj się, nie drzyj się tak, ja nic nie robię,  zawsze mi oddajesz, do gardła wpychasz!

      Po czym rozkleił się, z czego wynikało, że marzy o staroświeckich świętach takich jak przodkowie, 12 potraw i tak dalej. Ja się zadumałam nad pojemnością żołądków, tych przodków... On będzie gotował!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 grudnia 2008 00:02
  • czwartek, 11 grudnia 2008
    • DZIEŃ TELEFONICZNY

      Przedwczoraj wole nie wspominać, wczoraj dzień na leżąco, co jest tak obce mojej naturze, mdłości itp, mniejsza o drobiazgi.

      Niko działał energicznie, gwałtowna chęć spędzania świąt opętała go bez reszty. Mogę tylko westchnąć, nieco mu zazdroszcząc czarodziejskiej różdżki pod tytułem wypchane konto bankowe. Jednakowoż uczciwie muszę powiedzieć, że ta "zazdrość" jest podszyta podziwem, bo sam zarobił, własną pracą, więc niech ma.

      - Gdzie tu się meble kupuje? - zagęgała słuchawka rano.

      - A czy ja wiem?! Zapytaj gdzie chleb, to ci powiem.

      - Słuchaj, dlaczego tu wszystko jest takie, no brak mi słów? - to już z wnętrza sklepu meblowego padło.

      - Pokaż - zażyczyłam sobie zdjęć - rany boskie to przecież budynie!

      - Co ty mówisz?! - chyba się zdziwił.

      - No, ja nazywam tak te kanapy wybzdyczone watowaniem bez sensu, chyba nie masz takiego gustu!

      - Czekaj, to może znajdę inny sklep.

      Inny sklep posiadał to samo. Wreszcie taksówkarz przypomniał sobie jeszcze innym. Niko dokonał tam dziwnych zakupów. Kupił dwa potężne łoża małżeńskie, czy jak tam to się w epoce wolnych związków i niemieszanych nazywa? Dlatego, że wszytkie wydawały mu się za małe...

      Część tego obejrzałam, na zdjęciach, starając się już nie wtrącać. Rzuciłam tylko niewinne pytanko:

      - A czajnik nabyłeś?

      - Nie??? I filiżanki! - jedziemy - to już było do tasówkarza.

      Ja u siebie niemrawo dziś sprzątałam, niemrawo przyjęłam zamówienie na suknię. Śpię.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 grudnia 2008 20:51
  • wtorek, 09 grudnia 2008
    • NIERUCHOMOŚCI, cz II

      Jęcząc, dałam się powlec do taksówki.

      - Przecież to już było!

      - Biorę cokolwiek, chcę spędzić święta w domu, nie w hotelu!

      - Faktycznie, dom - szydziłam - wynajęte, to nie hotel?!

      Przeżyłam jakoś te trzy mieszkania i jeden dom. Wracaliśmy milcząc. W drodze powrotnej zaczepiliśmy o najbliższy centrum adres.

      Po wierzchu odrażający stary strupel, nie miałam ochoty wchodzić. Właściciel, energiczny elegancki facet, uprzejmie się upierał. Weszliśmy.

      I szał! Szał luksusu! Apartament niczym loft, pełna cywilizacja! Bez mebli. Niko nie pytając o cenę zaczął się umawiać z właścicielem.

      Jedyne co pomyślałam, że tu nie trzeba sprzątać przed świętami. Co ja mówię, przecież ja tu w ogóle nie będę sprzątać!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 grudnia 2008 18:43
  • poniedziałek, 08 grudnia 2008
    • GRA W NIERUCHOMOŚCI

      Wygląda na to, że program pt świadome i aktywne uczestnictwo w świętach, włączony kilka dni temu, działa.

      W jego ramach, kurczowo w kieszeni tłamsząc karteczkę pamięciową ze spisem treści, pomknęłam do miasta. Już na wstępie pamiętałam, żeby NIE spojrzeć na pomnik Kopernika, ale oczywiście w krytycznym momencie oczy otworzyłam.

      - Gdzie leziesz k***  - to było do mnie.

      Jak co roku piękne drzewko ohydnie zeszpecone tak zwaną dekoracją! Groza! Wściekła, wbrew planom wpadłam do Niko, do hotelu i już od progu byłam żoną Lota.

      - Co ty robisz???

      - Napadło mnie na coś słodkiego, postu chyba nie ma?

      Niko kończył robić torcik bezowy, właśnie układał truskaweczki na wierzchu.

      Usiadłam.

      - Jak masz zamiar spędzić święta? - zapytałam kompletnie bez taktu.

      - A która jest? - zapytał takim tonem, że przez dłuższą chwilę byłam pewna, że już jest Wigilia i wszyscy wiedzą, tylko ja nie! Jak zwykle.

      Zanim głos odzyskałam, dowiedziałam się z monologu znad bezy, że taksówka zaraz będzie i on mnie potrzebuje. On,  Niko oraz będzie wynajmował mieszkanie...

      - Tu? - upewniłam się.

      - Tu - odparł wyjątkowo jak na niego stanowczo i pewnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 grudnia 2008 17:41
  • niedziela, 07 grudnia 2008
    • GWIAZDKA NIE Z NIEBA

      Brak biletu na słuszny samolot i jakieś-siakieś problemy osoby, z którą miałam sie spotkać, przełożyły odlot. Nic to, przyjemność będzie większa.

      Tymczasem zastanawiam się nad tegorocznymi świętami. Ogólnie wokół widac ekscytację, jakby od tego JAK spędzamy święta zależało WSZYSTKO!

      JAK więc...?

      Moja odpowiedź: zwyczajnie, wypoczynkowo.

      Oraz zobaczę to co znaczy...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 grudnia 2008 23:07
  • sobota, 06 grudnia 2008
  • czwartek, 04 grudnia 2008
    • KAMIENIEM!

      Taktownie i być może głupio milczę na temat czarnej serii, która się mnie uczepiła ze szczególną uporczywością. Dziwię jej się, że jeszcze się nie znudziła! Ta seria.

      Dwie zniszczone strony www, atak na trzecią... Nie wytrzymuję i wbrew mottu tego bloga puszczają wszelkie tamy i ryczę jak małe dziecko. Coś tego złego za dużo i zaczynam się zabobonnie zastanawiać co jest nie tak, ze mną ze nie tak. W luźnej rozmowie z Niko (on ci jest w podróży w okolice Warszawy pojechał oglądać "rezydencje" niewarte rzutu okiem, ale niech ma) zapytał mnie, kto mógł mnie przekląć. No paru takich może. Ale ile trwać może klątwa?!

      Mam szaloną ochotę być pijawką poprosić Niko, żeby mnie zabrał tam, gdzie świeci słońce a ludzie beztroscy.

      Wyjechać, zostawić za sobą ten kraj, który grzęźnie w kabaretowych podrygach niskich lotów, coraz niższych, poniżej d***

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 grudnia 2008 23:17