Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • poniedziałek, 14 grudnia 2009
    • GANGRENA

      Ciemność. Gdzieś w plenerze. Widzę zarys policzka, ramienia.
      - Kocham cię, kocham - mówię raz po raz.


      I budzę się z łopotem serca, z przerażeniem! Wstaję, idę do kuchni, nastawiam wodę i staram się myśleć. Czyżby we mnie było pragnienie kochania kogoś? Kogo do cholery?!
      Nawet sobie takiej sceny w realu wyobrazić nie umiem! Jak się dobrze zastanowię, to mi wychodzi na to, że cały czas się migam, uniki robię, uciekam.
      Nienormalna jestem? Póki co na to nie płaczę, cierpię na brak wolności, na poczucie braku luzu.

      Niko siedzi w Stanach, gadamy z rzadka na yahoo jak gęś z prosięciem. Nic mu nie mówię o sytuacji, przez gardło mi nie przejdzie prośba o pożyczkę, choć już leci trzeci miesiąc jak nie pracuję a upiorna choroba nie odpuszcza. Plany i szumne zapowiedzi poszły się paść na bujne łąki, szlag, szlag, szlag jasny!

      Mój własny świat pędzi na zatracenie, nie umiem, nie mogę wajchy przłożyć, zmienić kierunku?!
      No!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 grudnia 2009 21:01