Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • poniedziałek, 29 marca 2010
    • AUTOSARKAZM I CIEMNOŚĆ

      Powinnam sobie dokopać autoironią, dokopać porządnie i do końca! Powinnam dźgać i ziać sarkazmem, powinnam... ale nie umiem, jakoś mam cholernie łzawy nastrój i słowa wyrywają mi się mało eleganckie!

      Do czorta! Nia mam pretensji, że świat jest tak urządzony, że jedni mają kasę, inni, nie - nie uważam tego za niesprawiedliwe. Jednak czasem brak kasy skazuje na śmierć, tak zwyczajnie: nie  masz na leczenie, zdechniesz wcześniej. Tylu już moich znajomych zabiła chemia, teraz na mnie kolej, już to widze, zaczynam się sypać i jasna cholera, szkoda mi siebie samej! To jest naprawdę śmieszne! Wiem doskonale, co mnie czeka, zupełnie jak w jakiejś grze, kolejne etapy, poziomy. Nie masz czym płacić - spadasz! I ja spadam.

      No jeszcze trochę się bronię, ale efekty mizerne, w dodatku rodzina mi kłody pod nogi kładzie, bo jakże, mam być zarazem chora i tyrać jak ten górnik na przodku - mam leżeć, a zarazem słuchać pytań, ile zarabiam!

      Wymyśliłam sobie, że skoro mam odejść, to jakoś, w stylu, nie byle jak! Coś wymyślę!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „AUTOSARKAZM I CIEMNOŚĆ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 marca 2010 20:17
  • czwartek, 25 marca 2010
    • MARRAKESZ

      Strasznie dużo się działo od Krystyny. Musiałam pójść na babski spęd, zadzwoniłam uprzedzając kłamliwie, że źle się czuję, na pół godziny tylko wpadnę. I wpadłam. Bab zatrzęsienie, kilku panów, ale ja oczy wlepiłam tylko w jedną osobę. Miała naszyjnik wielkiej urody i wielkiej wartości. Gapiłam się wprost nachalnie. Właścicielka wreszcie nie wytrzymała i zapytała co ja w nim widzę. Oznajmiłam, że piękny jest. Zdjęła i chciała mi go dać! Dostała go od babki i tak naprawdę go nie lubi... Wtedy jej powiedziałam co to jest, chyba zmieniła zdanie... Przepiękna stara bardzo robota, niesamowite kamienie, nie żadna podróbka, tylko cudowne arabskie dzieło sztuki jubilerskiej. Dziadek był marynarzem, więc ten skarb mógł nabyć u źródeł. Podobne widziałam kiedyś w Marrakeszu, nie stać mnie było na zakup, zresztą szalałam na punkcie tkanin, haftów, mam sporo do dziś.

      To miejsce ciągle wraca w snach, pora chyba wejść w sen, pojechać ponownie, błąkać się po suku i nie myśleć o kłopotach?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 marca 2010 20:25
  • piątek, 05 marca 2010
    • SAJENS FIKSZYN

      Eksperymenty to się podobno robi w ogródku doświadczalnym, ale teraz czuję się jak własny królik - i znęcam się!  Ciekawi mnie nawet ile mogę jeszcze wytrzymać...

      Mam masę pracy takiej gratis dziś, efekty kiedyś, rzucam się jak głupia, ale nie mam wyjścia.

      Za Niko nie tęsknię, to granitowo pewne, choć rozmowy z nim zastępują mi rozrywkę - rzadko rozmawiam, jak mnie złapie przypadkiem, bo notorycznie o nim zapominam. Jak już rozmawiamy to konstatuje z rozbawieniem, że rozjeżdżają nam się światy w coraz inne wymiary. Nie żal mi wcale. Jednego tylko mu zazdroszczę, braków finansowych, tej swobody i lekkości bez tego rodzaju zmartwień "odwiecznych". Dla mnie to zbyt egzotyczne dziś, trafiona-zatopiona z nagła poszłam na samo dno, za cienki lód był pode mną. Toteż teraz buduję fundamenty, jak górnik, jak desperat, coś na czym się zawsze oprę!

      Właśnie się dowiedziałam, że leci do mnie prezent urodzinowy - już się boję znając jego wyczucie i głupie pomysły, cholerka!

      Jedno jest nareszcie dobre, nie mogę spać i dzięki temu wydajność mi rośnie!

      Ile wytrzymam? To dziwny konkurs jest...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 05 marca 2010 22:17