Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • niedziela, 31 maja 2009
    • IDĄ ZMIANY!

      Jestem na wylocie, na własne życzenie tracę pracę, z pełną świadomością, że drugiej takiej nie dostanę. Szefowa co prawda milczy, jeszcze milczy. Sama nie wiem, co mną powoduje, ale ta praca stała się zbyt mało twórcza. Mam na szczęscie propozycje cztery, symetrycznie dość bo po dwie z dwóch dziedzin. Jedna z tego jest zbyt mglista, by coś wiedzieć, reszta konkretna.

      Nie, nie czuję podekscytowana, dziwny spokój mnie opanował, czyżby juz nadeszła upragniona pewność siebie? Być potrzeba zmian i to dużych wreszcie wykiełkowała i pcha się do wzrostu potężnie.

      Trwanie w zastoju mi szkodzi, więc nowe zadania, nowe cele co jakiś czas muszę mieć.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 maja 2009 21:43
  • wtorek, 26 maja 2009
    • NISKIE BIODRÓWKI I POLITYKA

      Przyznaję, zwykle tytuły wpisów powstają spontanicznie, bez chwili reflekcji, ale nad tym się zatrzymałam i nawet uśmiechnęłam: niech tak zostanie, akurat wieloznaczność jest wymowna.

      Interesuję się polityka, sporo czytam i to różnych źródeł, nie stroniąc od rosyjskich, czytam poważnych komentatorów i oszołomów nawiedzonych.  Znajduję swoje zdanie. W Polsce zajmowanie się polityką, jest jak trzymanie zepsutego zaworu od szamba, jeśli już ktoś za to złapie jest skazany - wiadomo już dotknięcie tego ustrojstwa grozi ubryzganiem.  To tyle mojego komentarza w spawie Kataryny, co nie znaczy, że moja sympatia nie leży po Jej stronie! Blogi rządzą się swoimi niepisanymi prawami, wyrażają osobiste poglądy, aż strach pomysleć, że nie będzie można ich wyrazić! To swoisty zawór bezpieczeństwa, ośmielę się rzec, społecznego i bezcenne źródło wiedzy o stanie tegoż społeczeństwa w postaci soutage.

      Co mają tego biodrówki? Nic, po prostu wróciłam rozmiarowo do kolejnego ciucha! Chudnę, nie wiem, czy to dobrze, ale póki życie trwa, kto się tym przejmuje???

      Jak się tego spodziewałam (ten mój charakter!) tracę pracę, po serii nagród i wyróżnień, odrzucono moje projekty i kolejna uwaga, że przekroczyłam dyrektywy. 
      Jestem zbyt samodzielna, a to wada w tej pracy. Następna propozycja wiąże się z gwarancją, że będę żyć przynajmniej pięć lat! Toż to kilka wieków dla mnie... Nie mam żadnej gwaracji, choć czuję się dobrze, to węzły chłonne rosną. Szukam więc znów czegoś w rodzaju telepracy na wypadek spadku sił fizycznych, bo w umysłowe jakoś dziwnie wierzę.

      Jednak kocham to życie i wcale nie mam zamiaru zwolnić! Kocham i ściskam w garściach tak mocno, że aż piszczy! W niech!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 maja 2009 10:31
  • środa, 20 maja 2009
    • KORZYSTNY KRYZYS

      Zewsząd narzekania, bo kryzys. Zgoda, ból utraty pracy, kiedy w ręku pęk kredytów, może być dotkliwy i już nie będę się wytrząsać, na co owe kredyty ludzie biorą. Dziwić się jednak mogę, nikt mi nie zabroni. Idę o zakład, że miażdżąca ilość kredytów nie idzie na niezbędne życiowe potrzeby, ale na fanaberie typu: bo była taka reklama, bo "wszyscy" mają. Owcze pędy są mi obce, a nawet przeciwnie, jak coś mają owi "wszyscy" to mnie odrzuca.

      Wbrew logice lubię kryzysy, a nawet się czuję w nich jak ryba w wodzie. Nic tak nie sprzyja kreatywności jak rozmaite braki, wszystko jedno czego. To się sprawdza, ostatnio rozwijam się, idę w górę i zbieram laurki.  To wynika z mojej natury, bom baranica urodzona do walki.

      Teraz się przsądzają sprawy zawodowe, czuję dość silna, żeby zrobić TO, popełnić szaleństwo totalne! Krysys jest świetnym alibi, jeśli się nie uda. Nawet w razie niepowodzenie będę miała co wspomninać. Kto jednak myśli o niepowodzeniu?!

      Niko dzwonił dziś, ale ja się cieszę, że jest daleko, nie tęsknię, nie myślę. Silnie jestem zainteresowana kimś, ale jeszcze nie pora, niech ten ktoś dojrzeje, niech się postara do pioruna lub znika!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „KORZYSTNY KRYZYS”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      środa, 20 maja 2009 22:37
  • sobota, 09 maja 2009
    • NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO

      Niektórzy wręcz się lubują w narzekaniu,  rozpatrywaniu nieszczęść przyszłych, hipotetycznych, tych które się mogą wydarzyć. To jest właśnie budowanie prywatnego koszmaru, w którym każdy jest wrogiem, bo może nim się stać, w którym wszystko jest niebezpieczne i beznadziejne. Bo: się nie uda, bo po co, bo jest do niczego, bo... Moja rodzina lubuje się w tym ogromnie, bez tego hermetycznego świata, którym nic nie jest warte starań, bo skazane na niepowodzenie z góry, nie potrafi żyć. Stąd więc mają życie szare, gdzie radości szukać a szukać...

      Zaczynam się powoli uwalniać, luzowac więzy, jednak moja psychika, tego się wprost boję, została zatruta, choć może nie? Skoro umiem jeszcze przeskakiwać przez kałuże i rano wybiec z domu, by biegiem się zmęczyć, napłoszyć trochę ptaków po drodze swoim tupotem?

      Posłuchajcie siebie samych uważnie, posłuchajcie co mówicie przez cały dzień - ile dobrych, radosnych słów, ile krytycznych, negatywnie nacechowanych? Ile razy narzekamy bez powodu, ot tak? Zapominamy, że słowa mają potężną moc, moc sprawczą, kreacyjną: NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO... 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      sobota, 09 maja 2009 12:31
  • niedziela, 03 maja 2009
    • Personal Shopper?

       

      Dziś wyszperałam artykuł na temat PERSONAL SHOPPERA, kims takim bywam ale ... jest duża różnica w podejściu. Nie szukam z klientami (bo nie tylko dziewczyny!) luksusu, ale rzeczy dobrej jakości i pasujące do sylwetki i stylu osoby. Czasem pomagam zmienić styl, czasem nawet radykalnie. Moim klientom chodzi głównie o to, by pieniądze zaoszczędzić, wydając z sensem na dobrą jakość.

      Jakość... wizytując podczas takiego rajdu polskie sklepy, w tym  tak zwane sieciówki, muszę powiedzieć, że jest to raczej jakości brak.  Materiały obliczone na dwa prania, niestarannie uszyte też się zdarzają. Plus niespółmiernie wysokie ceny. Firmy z wyższej półki w zasadzie mają lepsze tkaniny, za to za często kroje pozostawiają coś do życzenia. Przez lata szanowni producenci nie zauważyli, że kobiety są przeważnie grubsze w biodrach, niż wskazują na to metki? jeśli pasuje żakiet, to spódnica/spodnie na ogół już nie. Rzadko zdarza się propozycja kupienia dolnej częsci garderoby z innego kompletu, to samo ze strojami plażowymi.

      Czy korzystanie z takiej usługi ma sens? Jeśli ktoś chce zaoszczędzić rozczarowań (choć może zdarzyć i tak, że piękna z pozoru bluzka zamieni się w szmatę po praniu), a w szafie kilku rzeczy, których nie ma z czym zestawić, to sens jest. Także oczywiście oszczędza się czas. Przy decyzji o zmianie stylu, efekt z reguły jest duży, czasem nawet wstrząsający na potężny plus.

      Są osoby, z którymi lubię się wybierać na zakupy, za tydzień będzie szczególna wyprawa: moja znajoma uparła ubrać się na bazarze...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 maja 2009 15:47
  • piątek, 01 maja 2009
    • MIESZANKA FIRMOWA

      Wizyta w szpitalu tym razem, a może jak zwykle, kosztowała mnie wiele nerwów. Czuję się doskonale, ale widmo chemii polatuje, więc wyniki ważne jak czort! Wyniki okazały się świetne, na jakiś czas spokój z chemią a nawet kontrola dopiero dwa miesiące!

      Niko, niemal w tej samej chwili, gdy ja się dowiadywałam dobrych nowin, został wezwany. Zadzwonił po przylocie, jak zwykle żartem zapytał, czy tęsknię.

      Owszem tęsknię! Za portem lotniczym w Genewie, za cudowną drogą do Lozanny.

      Ogólnie nam fazę tęsknoty za domem, czyli czymś własnym, jakimś portem, a zarazem pustelnią. Dom mi widzi jednomieszkańcowy, taki, co to jeden kubek, jedna porcelanowa filiżanka. Egoizm ze mnie bucha cholerny wprost.

      Zła jestem notorycznie, przemęczona z własnej winy! Popełniłam błąd i nie daję sobie rady.

      Dziś odmówiłam dziewczynie uszycia ślubnej sukni - śliczna twarz, piękne ramiona, włosy, natomiast figura z za długim stanem i ona się uparła na gorset wydłużony do bioder. Da to efekt króciutkich nóżek, nie mogę jej zeszpecić a sobie zszargać opinii. Obraziła się, choć byłam taktowna jak zawsze w takich sytuacjach.

      Tragicznie mało osób ma świadomość własnego ciała, jego wyglądu, proporcji. Szczęściarzy pięknie zbudowanych nie jest wielu. Nie uczy się tego dzieci, nie uczy wcale nikogo.

      Prosty test nago przed dużym lustrem z zawiązanym czarnym paskiem w miejscu wyczuwalnym jako talia, plus uważne krytyczne spojrzenie a potem korekta garderoby - to wszystko .

      Czasem wystarczy jeden gest, żeby zmienić bardzo dużo na korzyść. Wyrzucić bluzkę na wierzch, lub przeciwnie schować. Wiedzieć jaka długa/krótka może być spódnica. Obserwacja ulic daje masę przykładów, chyba więcej negatywnych... I włosy! Większość narodu sądzi, że to czego niie widzą, a więc ciemienia, tego nie ma... włosy tam są skołtunione, tłuste, nie czesane...

      Ubieram kilka osób, kilka następnych stylizuję, może rozwinąć taką działalność? Skoro mnie sobie polecają, podają dalej? Póki, co od przypadku i potrzeby jestem, czas umyka mi coraz szybciej!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „MIESZANKA FIRMOWA”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 01 maja 2009 19:06