Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • wtorek, 14 lipca 2009
  • sobota, 11 lipca 2009
    • CELLULIT

      Dzień mam dziś makabryczny - zakupy! Nie nawidzę ich jak mało czego. Na dokładkę marketów molochów nie znoszę, ale dziś był mus, no konieczność wyższa.

      Pojechaliśmy razem, Niko to jest ktoś na kogo można liczyć - czasem.

      Już na pierwszych metrach drogę mi zastąpiła panienka, nie dała się ominąć gadała coś do mnie. Reklama? Wrzasnęłam okropnie, bo mam jeszcze większą alergię niż na zakupy. Panienka próbowała mi wmówić, że coś mam. Cellulit?! Nie wiem co to jest??? Jakbym miała to wiedziałabym?!

      Skończyło się na publicznej demonstracji, bo dostałam szału - rozpięłam swoje bojówki i pokazałam!!! Publika była liczna, następnie wygłosiłam płomienną przemowę o tym, jak robi się wodę z mózgu i proponuje coś, co wcale nie potrzebne, bo większość ludzi ma taką skórę  jaką ma - bez względu na mazidła. Zapytałam obecnych panów, czy lubią mieć takie wysmarowane kobiety, ale odpowiedzi już nie usłyszałam, bo Niko mnie wydarł ze zgromadzenia i powlókł do stoiska alkoholowego. Zupełnie jak jaskiniowiec!

      Nabyłam masę koniecznych rzeczy, w tym kilka par tenisówek. Przewiduję długie wędrówki piesze i to wcale nie w celach rekreacyjnych...

      Czas ruszyć w obce kraje : "dla chleba, Panie dla chleba i góry porzucić trzeba"...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      sobota, 11 lipca 2009 13:59
  • niedziela, 05 lipca 2009
    • LETNI SEKS

      Nie, nie mam na myśli seksu nijakiego, ale seks w porze letniej. Tu są sprzeczne całkiem opinie.

      Naukowo, to pora wręcz rozwiązła, owocująca niechcianymi na ogół ciążami, pora nieskrępowanej golizny i niezliczonych pokus wylegujących się nago na plażach.

      Prywatnie, utyskiwanie, że takie upały, że nic się nie chce...

      Spacer przez rozprażone gorącem miasto naprawdę napełnia obrzydzeniem. Nie cierpię na przerost estetyki, mam wiele wyrozumienia dla ludzi, ale mam wrażenie, że zbyt wiele ludzi ubiera się zupełnie tak jak estradowe gwiazdy, bez baczenia na okoliczności, wygląd, wiek własny!

      Litości! Rozbieranie się wcale nie pomaga, jest wręcz przeciwnie! W krajach tropikalnych ludzie są ubrani. My mamy do dyspozycji coś tak niezwykłego w prostocie swojej jak len - wchłania on masę wilgoci, pozostając suchy, takie miłe wrażenie.

      Nie mam zamiaru wołać na puszczy, naprawiać społeczeństwa, więc tutaj tylko opisuję swoje męczarnie. Kto lubi mieć podetkniete pod nos spocone plecy, np w sklepie? Kto lubi oglądać obwiędnięte biusty i ramiona osób starszych? Oczywiście to jest naturalny objaw starzenia się,  ale dlaczego wystawiany tak okrutnie na widok publiczny, w mieście?!

      Rozumiem rozluźnienie kanonów estetycznych, ale nie rozumiem umyślnego oszpecania się i przez osobników płci obojga. Dotyczy to i młodych , i średnich, i starszych.  Dziwi, bo lato jest łaskawe odzieżowo, łatwo się ubrać, wykombinować zestawy na zmianę, nawet eksperymentować. Tymczasem... Nie mam zamiaru wyśmiewać ludzi, że mają nogi, tyłki, włosy itp, bo nikt prawie nie jest doskonały. Jednak, proszę państwa, nie szpećmy się, to nie usłyszymy za plecami złośliwych chichotów.

      Wracając do seksu, to temperatura nie ma znaczenia. Lubię faceta w sandałach, lubię bose zadbane stopy, odrobinę nagiego torsu w rozpiętej koszuli. W warunkach terenowych lubię jego w szortach, byle nie takich półdługich, w których każdy wygląda idiotycznie.  Do kompletu plener, możliwie bezludny, lekki wiaterek, pełne słońce, pełno erotogenów w powietrzu.. Mmm...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 lipca 2009 17:42