Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • sobota, 29 września 2007
    • Szałłł uuuuUUUUU!!!!!

       

       

      Postanowione kilka dni tenu: dziś o 8 rano wyjazd.

      Wstałam o 6 ponieważ budzę się powoli, minimum 3 kawy strong.

      O 7 dzwonię i słodkim głosem zawiadamiam, że czekam.

      O 8 nic.

      8:30 jest pod domem i oznajmia, że musi umyć auto. A myj! I robię czwartą kawę.

      9 - nie wierząc oczom, widzę jak klęczy przed autem ze szmatką?!

      9:20 zgrzytając całą sobą schodzę na dół.

      - Co robisz??? - cedzę.

      - Myję, przecież mówiłem? - dziwi się.

      - Myje się w myjni - pouczam.

      - Coś ty! To auto jest inne! - oburza się a ja patrze podejrzliwie, czy to auto nie ma sierści na sobie, czy co???!!!

      Oddalam się, bliska moderstwa z premedytacją i pastwieniem się nad  zwłokami!

      11 dostaję szałuuuuuuuuu!!!!!!!

      12 on wraca zadowolony i zdziwiony pyta gdzie jego kawa!!!!!!!!!!!!!!

      Wizja zarąbywania go tępym tasakiem stoi mi przed oczyma!!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Szałłł uuuuUUUUU!!!!! ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      sobota, 29 września 2007 16:14
  • piątek, 28 września 2007
    • Maszynerio, kocham cię!

       

       

      Stało się!

      Moja stara ukochana maszyna kończy żywot! Rozsypała się przynosząc mi masę kłopotów w najgorszym momencie. Już dawno powinnam mieć nową... Ale zwlekałam z powodów normalnych i nienormalmych. Bo wielka miłość do maszyny to jest jednak nienormalna?!

      Porwałam ją w celu reanimacji i skoczyłam do niezawodnego mechanika. W trakcie skakania wyhamowało mnie i to dosłownie: cholerne auto. Nie powinnam się u niego afiszować z czymś takim! Zaczęłam myśleć i to nawet logicznie, więc sprytnie postawiłam samochód w miejscu, jak mi się wydawało idealnym i klnąc sobie wdzięcznie pod nosem, taszczyłam maszynę pieszo. On się okazał po raz kolejny brylantową rączką, reanimował moje ukochanie, zaznaczając, że nie na czas długi, ale nic to. Ubolewał, że mnie nie odwiezie, bo ma robotę, podrzuci do przystanku autobusu tylko. Protesty na nic się zdały, jasny piorun! Jadąc na ten daleki przystanek, nagle prawie stanął.

      - O, widzi pani, niektórym to nawet na zabawki wystarcza - skomentował moje auto.

      War mnie oblał, ale mężnie przyznałam mu rację i pognaliśmy dalej, dużo dalej!

      Co przeżyłam cofając się tą samą trasą targając maszynę wzbogaconą o ciężar prezentów od mechanika i mając obawy, że on może w każdej chwili przejeżdżać, słów brak. Przynamniej tych uznanych za nieobraźliwe dla uszu opinii publicznej. Dziwię się, że maszyny nie porzuciłam w najbliższych krzakach. To jest miłość!

      Teraz szukam: nowej maszyny i auta. I jak znam siebie.... jak znam???

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Maszynerio, kocham cię!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 28 września 2007 07:32
  • czwartek, 27 września 2007
    • Zabijcie mnie deską!

       

       

      Otóż rozbestwiłam się i trzeba mnie zabić, zanim się rozpanoszę i zażądam ofiar z mlodych dziewic, pardon, młodych prawiczków.

      Użytkuję sobie pokątnie i ukradkiem (powodów ukradka jest kilka...) autko takie więcej klasy lux, wątrobowe, jak to nazywam, bo niektórych trafia w w ten organ, jak widzą takie cacko.  Nie, ja nie lubuję się w jeżdżeniu po wątrobach, nie wypatruje objawów boleści! Lubię jeździć tym i już, bo ono mnie też lubi i zachowuje się cudownie.

      Dzieki niemu odwiedziłam swoich dawnych znajomych i chyba będę plotkować... Kiedyś fantastyczni ludzie - pełni energii, szalonych pomysłów i bardzo twórczy. Teraz koszmarna para, jak wydzieranka z Dudy-Gracza, jak zjawy z upiornego snu. Ona rozpuchnięta i zmiękkła, on wziędły i sflaczały w powyciąganym podkoszulku i podartych w kroku dresach... Na ścianie landszaft godny kolejnego pokolenia Dulskich, a w domu dławiący zapach rosoło-moczu. Nie o to chodzi, że czas obszedł się z nimi brutalniej ale o stan psychiczny, mentalny! Ratunku...

      Żeby optymistycznie było, zastanowiłam się... Chyba nie idę w tym kierunku?! Nie umiem się nudzić!!!

      A autko oddam niedługo. Wolę mieć własne, choć lepiej jest przebiegać ulice i nie tyć...

      To jak, Wysoki Sądzie? Deska?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zabijcie mnie deską!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 września 2007 09:34
  • środa, 26 września 2007
    • Alchemia w zaświatach, cz.2

       

       

      Wczoraj przeżyłam drugą część podróży, nie waham się rzec, w zaświaty. Bo jak nazwać spotkanie z kimś, kto nie żyje od stuleci a może nawet jest samą Mojrą? Nawet jeśli jest mężczyzną z pozoru. Doznałam dotknięcia czasu przeszłego i przyszłego, mogłam siebie sprawdzić! Mogłam zbadać wszystkimi zmysłami! I nie było we mnie lęku, była zachłanna ciekawość, nie przyszłości, ale przeszłości.  Było tego wiele, do zawrotu głowy, do oszołonienia. Tyle rzeczywistości kłębi się tuż obok nas biegających po chlebek do sklepu...

      Wróciłam. Nic się nie zmieniło. Świat jest jaki jest. Ja też. I jestem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      środa, 26 września 2007 11:24
  • poniedziałek, 24 września 2007
    • Alchemia i upadek

       

       

      Dziwny dzień.

      Wizyta tak nieoczekiwana w miejscu, które nie ma prawa się znajdować teraz, przybyło spoza czasu i tam tkwi. A jednak, wystarczyło wejść za ciężką kotarę i wszystko Dziś zniknęło, Wczoraj podało coś do ręki. Kolba z czymś brudnym na dnie, ale aromatem najpiękniejszej wiosennej łąki. A dalej już była czysta alchemia na dotyk, na węch - i wędrówka po flakonach, słoikach, miskach, oglądania wiszacych w pękach ziół.  Powietrze aż gęste i cięzkie od aromatów.

      Czy to mnie oszołomiło, upiło? Sięgając w domu,  wysoko po książkę , spadłam i uderzając głową w stół. Chyba jeszcze wiruję poza czasem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Alchemia i upadek”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 września 2007 14:17
  • sobota, 22 września 2007
    • Na pointach

       

       

      Wysokie C, głęboki oddech i jeszcze raz... Co mogą słowa?  Bo słowa są częścią nas jak ciało. Lubię seks werbalny szalenie i to nie jest, jak często się uważa coś ZAMIAST. Potrzebuję tego niezwykłego erotycznego słowotoku, tego nazywania i opowiadania jak fizyczności i dotylkalności. Czasu brak tak często na zatrzymanie się, na zawieszenie spieszności, na zanurzenie w treści i słuchanie i wypowiadanie.

      Więc mów, niech twoje słowa odbywają tajemne wędrówki do wszystkich zakamarków, niech je napełnią czułością i wielbieniem, niech łagodzą, niepokoją żarem nazwanym. Niech ciało ma imiona, niech cała mam na imię Sulamitka.

      Dzięki, ci. Już wiem.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Na pointach”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      sobota, 22 września 2007 12:43
  • piątek, 21 września 2007
    • Japońskie śniadanie z Nienackiem

       

       

      Nienacek, jak wszak nazwac kogoś, kto dzwoni po czwartej rano i oznajmia, że przybywa?!

      Późno zasnęłam, obudzona nie mogłam zrozumieć co mi przeszkadza. Telefon.

      - Hoiaiou? - usłyszałam.

      I dalej potok dźwięków, chyba w wykonaniu jednostki ludzkiej, płci obojętnej. Wreszcie się obudziłam, wycharczałam, że jestem raczej niedobra. To jakieś, nie chciało się odczepić, aż doszło do mnie, że to znajomy Japoniec, będzie niedługo TU na śniadaniu. Szlag! Zawiadomiłam, że TU się je śniadania o 1PM, i spałam dalej. Rzecz jasna niedługo. Wykonałam telefon do wytwornej znajomej restauracji: śniadanie dla jednej sztuki plus kawa i ciastko (z innej całkiem restauracji...) dla drugiej sztuki i NIE ja płacę... 

      Wszystkie moje wymagania, niekoniecznie normalne, zostały spełnione, chyba ich polubię, ale i też sprowadzam im świetnych klientów ( co brzmi, brzmi....).

      Japoniec na powitanie runął potokiem plotek, dzięki czemu mogłam się wdzięcznie opierając w fotelu, przydrzemać. Potem zapragnął zabytków. A leć, tu same zabytki, ja znam, nie będę sto razy się gapić.

      I z rozkoszą przeniosłam się do ogródeczka rozsiadając na słoneczku. Nie było go 4,5 godziny... Wrócił zachwycony. Rany kota, naprawde ludzie lubią te stare chałupy?!

      Korzyść jednak odniosłam... i to dość osobliwą. Czuję się uczczona jak cholera po długich latach bez epidemii. 

       I opaliłam się ładnie :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Japońskie śniadanie z Nienackiem ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 21 września 2007 16:33
  • czwartek, 20 września 2007
    • Ekstaza i flanelka

       

       

      Dziś posłałam wszystkich na wizytę do czorta i oddaję się pracy w całości. To jest coś, co mnie odmienia, co daje jedyne w sobie uczucie ekstazy i zapamietania szczególnego rodzaju. Pracuję jak w transie i na haju. Kiedy kończę, wręcz nie wierzę w rezultaty! To ja potrafię?! Nie wiem skąd przychodzą natchnienia, ale czuję w sobie potężny ich magazyn, uśpiony i czujny, gotowy do erupcji.

      Mam ochotę tańczyć mimo szczupłości mojego warsztatu, tańczyć w objęciach czułych z blejtramem, wirując w wyszywanej bogato flanelkowej sukience z gruzińskich bajek.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 września 2007 12:15
  • środa, 19 września 2007
  • poniedziałek, 17 września 2007
    • Ja ci przyłożę!!!

       

       

      Mam dosyć niedowarzonych bubków z mojego otoczenia, tchórzliwie zerkających na boki, kiedy się pojawiają problemy!!! Kończę z nimi!!!

      Mam swoją drogę i nic nie muszę! NIE MUSZĘ!!! Nie jestem uzależniona od facetów, od seksu też nie! Owszem normalna jestem, podobno zmysłowa, ale się obejdę... jakiś czas.  Nie będę świata przemierzać z wytrzeszczonymi oczkami w poszukiwaniu kogokolwiek do upolowania!!! Niech się sami wysilają. Nie ma chętnych?! Tym gorzej dla nich!

      Ja mam swoje pasje i namiętności, nie umiem się nudzić i nigdy w poduszkę nie chlipałam!

      Jeśli męższczyzna nie umie, nie opróbuje osłonic kobiety przed banalnymi ciosami, to co on jest warty?!

      Idź precz, bo ci przyłożę!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ja ci przyłożę!!!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 września 2007 18:42