Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • niedziela, 28 lutego 2010
    • STALKER

       

      Przeżywam ciężki okres, walczę zaciekle i to beż żadnej pomocy, co nie jest skargą. W dodatku w pozycji leżącej, co daje mało szans...

      Wściekłość mnie wprost roznosi! Ten nadmiar złych uczuc mi szkodzi, ale to moja odpowiedź na różne draństwa, które uderzają we mnie jak w worek treningowy. W każdy nerw. Więc odpowiadam niesłychaną agresją i to się narazie sprawdza.

      Walczę o coś więcej niż pieniądze na rachunki, walczę o swoją godność, która w tym kraju jest tak tania, że ludzie o niej zapomnieli!!! Nie wszyscy rzecz jasna, ale mam wrażenie, że większość.

      I to właśnie teraz, kiedy powinnam się - wreszcie chyba? - zająć życiem osobistym! No, coś zrobić, na coś się zdecydować... Jeden cholerny, potworny supeł rozwalić! I nic. Bo ja tu muszę zarobić, zrabować, ukraść, a mieć!
      Jakby było mało aparat foto mi pada, ważne narzędzie, bez mała bez tego nie istnieję... Horyzont majaczy świetliściej u końca roku, ale to wieki całe, czy ja doczekam?!

      Mam twarde DZIŚ do wygrania każdego dnia i tylko to się liczy.

      Po obrzeżach umysłu plącze mi się myśl odganiana wiele razy, że mam problem: stalker, czyli niechciany adorator, apsztyfikant... Mam koszmarne sny, błąkam się po pustych przedmieściach a ktoś idzie moim tropem...

      Pomyślę o tym jutro...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 lutego 2010 10:43
  • sobota, 20 lutego 2010
    • WIOSNA KOCHANKÓW TAK WITA!

      Zaczęłam mieć  W NOSIE!!! ten cały śnieg, zimy już dla mnie nie ma! Odżyłam i pędzę razem z wiosną, ona już jest we mnie.

      Zmienia się coś na pozytywnie, wreszcie upiór półpaśca opuszcza mnie, z niechęcią, ale jednak. 

      Bardzo zaskoczyła mnie cudna, krótka impreza ostatkowa, dawno nie byłam na tak dobrym koncercie i cześć przyjaciołom za to: że wyciągnęli, że przygarneli, że pozwolili mi być. Było o tyle  łatwiej, że zaczynam nabierac normalnego wyglądu w miarę.

      A dziś odwrotność mnie spotkała, no dzień jak strzał w kolano! Jedna taka - rety, oplotkuję ją - zadzwoniła z prośbą o "przyjacielską" przysługę, co należało słyszeć 'darmową', żeby jej pomóc się ubrać na wyjazd zimowy w celach podrywczych - tego już nie powiedziała, ale to bije w oczy. Miałam i ja swoje zamiary, przy okazji mogłam wszak sobie coś załatwić, skoro ona mnie podrzuci,  więc się zgodziłam. Po kilku godzinach, owocnych dodajmy zakupów, podjechała na przystanek autobusowy i rzekła, że tutaj już sobie poradzę. Dostałam takiego ataku śmiechu, że nie mogłam wysiąść z jej audi. ONA sobie poradzi, bez trudu...

      Są jednak i inni ludzie w dodatku jest ich więcej. Ostatnio coś sprzedaję i czuję w tym rękę Przyjaciół i Znajomych Królika. Choroba to nie tylko koszmar cierpienia, ale i koszty - często to jest dramat wyboru, czy wykupić receptę, czy co innego. Wolę walczyć i pracować ale czasem nie można, co wtedy?! Na szczęscie jest lepiej, słucham dziwnych nagrań Niko - zostawił mi swoje i tam jest cudna rzecz, śpiewa Łucja Prus:

      Muzyka: Maciej Małecki
      Słowa: Czesław Miłosz

       

      Szedł chłopiec ze swoją dziewczyną,
      a hej, a ho, a hej no, ni, no,
      szli piękną zieloną doliną,
      a hej, a ho, a hej no, ni, no,
      wiosenny był czas,
      weselny był czas,
      a hej, a ho, a hej no, ni, no,
      gdy śpiew ptaków brzmi -
      la, la, li, li, li -
      to wiosna kochanków tak wita!

      I między zielone zbóż kłosy,
      a hej, a ho, a hej no, ni, no,
      upadli, nie bojąc się rosy,
      a hej, a ho, a hej no, ni, no,
      wiosenny był czas,
      weselny był czas,
      a hej, a ho, a hej no, ni, no,
      gdy śpiew ptaków brzmi -
      la, la, li, li, li -
      to wiosna kochanków tak wita!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      sobota, 20 lutego 2010 20:34
  • niedziela, 14 lutego 2010
    • OCH WALENTY!

       

      Miało być dziś cudnie, wszystko zaplanowane jak rzadko. I co?! cholerne jajo, nieświeże i z niespodzianką... No dobrze przesadzam i będę nadal, bo od kilku dni szaleją po mnie uczucia dokładnie odwrotne od reklamowanych walentynkowo 'miłościów'.

      Od wczoraj stoją bukiety z poczty kwiatowej i to dzięki nim obudziłam się z bólem głowy, bo niektóre zielska po prostu śmierdzą - jakieś takie dziwolągi, nawet nie wiem co to jest. Więc klnąc po nosem musiałam się ubrać i wstąpić na cyrkową dróżkę wiodącą na śmietnik - już w połowie miałam zamiar wykonać potężny zamach i wyrzucić roślinność po prostu przed siebie!!! Jakiś jełop, nawet znam jego nazwisko, wymyślił, że wystarczy ścieżka na szerokość jednej stopy, a ja od dziecka nie mam zmysłu równowagi!!! Dobrze, że tego zgreda nie było w pobliżu, dobrze dla niego!!! Bo już kobiety strzelają w szale, zaczęło się w Ameryce.

      Muszę się zmierzyć z tym dniem dzisiaj a dokładnie z moim niechcianym Walentym. Ale apeluję! Jeśli chcecie zrobić komuś niespodziankę, to może uprzejmie spójrzcie na nią oczyma beneficjenta?! Dla was uciecha, dla nieszczęśnie uszczęśliwionego, co?!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 lutego 2010 09:32
  • sobota, 06 lutego 2010
    • DRAŃ NIE ODPALIŁ!

       

      Jak tu można lubic zimę?! Dziś wybierałam się w podróż, nie tak znowu daleko, ale jednak więc auto postanowiłam ruszyć i chała! Panowie pomagali, nawet oddałam kierownicę obcemu typowi, na nic...

      Dobrze, że choć połowa cudu się nie zmarnowała. Udało mi się pożyczyć pieniądze, jeszcze trochę nauczę się wyłudzać, od rzemyczka do koniczka, coraz lepiej...  Zamówione tkaniny muszą poczekać, aż upoluję jelenia ze sprawnym autem - do tego doszło!

      Niewiele brakuje, żebym siebie przestała lubić - ale  pracuję nawet nie na pół gwizdka, samopoczucie mam marne i widzę, że jest coraz gorzej. I złość mnie ogarnia!!!

      Wieczorami siedzę przy kompie, mam co robić ale i Niko daje mi trochę rozrywki. Słowa prawdy mu nie mówię, zupełnie jak w tej długiej anegdocie "wszystko w porządku, tylko burek zdechł". Nie wiszę na nim już finansowo, co mnie cieszy, nawet problemy mi nie straszne, czuję się wolna. 

      Wracając do zamówionych tkanin - zniszczono w Polsce przemysł tekstylny i teraz nie ma wyjścia innego jak sobie sprowadzać, co czasem związane jest z ryzykiem kupowania w ciemno.

      Marudzę dziś, marudzę bo zima, bo...  

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „DRAŃ NIE ODPALIŁ!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      sobota, 06 lutego 2010 19:12
  • wtorek, 02 lutego 2010
    • KRAWIECTWO WIELKIE I MAŁE

       

      Wczorajszy dzien był wypełniony na maksa, już myślałam, że się nie uda spotkać z dawno niewidzianą znajomą. Udało się.

      Od lekarzy dostałam odroczenie na półtora miesiąca i teraz będzie walka, by tych dni nie zmarnować, mam masę do zrobienia, muszę ratowac swoją skórę, bo ciężko jak piorun, pieniedzy nie mam dziś jeszcze na zus, który wszak trzeba zapłacić do 10tego...

      Spotkanie ze znajomą uswiadomiło mi jak daleko jestem teraz od ludzi, no szok! Milczenie jest moim stanem naturalnym do tego stopnia, ze po kilkunastu zdaniach ochrypłam, dobrze że ona gadała i gadała. Plotki to były? Chyba nie, raczej subiektywne recenzje  różnych pokazów mody, wszystko było o modzie i tylko! Ona prezentuje zupełnie inny styl i inną filozofię mody - a jakże jest coś takiego - niż ja, co nie szkodzi nam się przyjaźnic i miewać podobne zdania na różne sprawy.

      Ona widziała ludową kolekcję Klimas na żywo, ja tylko na zdjęciach i obie jesteśmy rozczarowane. Ona folk lubi bezinteresownie, a ja raczej interesownie, emocjonalnie z tym jestem związana. Kolekcja wypadła jak nijak odrobione szkolne zadanie domowe, po tej projektantce spodziewałysmy się czegoś zrobionego ze smakiem, a nie dziwolągów skleconych przemocą na zadany temat.

      Ona mnie namawia, żebym zaprojektowała swoja kolekcję, bo marzę o tym od lat - jeśli znajdzie sposora to chetnie, to owszem - moje szuflady nie są puste...

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 lutego 2010 18:32
  • niedziela, 24 stycznia 2010
    • ZIMA NA ZŁOŚĆ!

       

      Nawet zima jest mi na złość, tak ja odbieram, jako osobiście zrobione mi świństwo! No, dobrze, nie mam siebie za centrum całego świata, ale z pewnością MOJEGO. Wyjść z domu w mrozy nie mogę, bo cholerny półpasiec zaczyna szaleć bardziej - choć za czorta nie wiem, kiedy szaleje mniej i jak długo jeszcze potrwa?! Może się uparł mnie przeżyć?! Psia krew!

      Komplikacje mam już i tak z pracą, robię wszystko z trudem i cztery razy wolniej... A kasy potrzeba dwa razy więcej...

      S. podjął się robienia zakupów i jego pierwszy raz mnie dosłownie rozwalił. Dostał wszystko na kartce, wydrukowane, bo mój charakter jest jest nie-do-odczytania, literalnie wszystko: co, ile, jaka rasa w sensie firmy itp...

      Wrócił po podejrzanie długim czasie, dumny i blady i z piersią bohatersko wypiętą, bo pojechał tam gdzie jest taniej. Produkta zakupił typu no name, słabo mi się zrobiło już na widok owoców z przeceny...

      On sobie poszedł, chyba czując się niedostatecznie podziwianym, bo nie mogłam wydobyć z siebie słowa. Ledwo drzwi się zamknęły wybuchła awantura domowa, czyja to wina, a kto narzekał najbardziej na finanse?! Ja narzekam tylko na blogu :)

      W rezultacie, ubrałam się we wszystko co się zmieściło pod kurtką, głowę zaakceptowaliby nawet ortodoksyjni islamiści - jedno oko na wierzchu i polazłam niemrawo sama do sklepu. Wróciłam wlekąc torbiszcze za sobą po śniegu, bo inaczej nie dało rady. Chwilowo namy co jeść. Nie wiem jaki święty jest patronem zabezpieczającym przed awariami, ale na wszelki wypadek zanoszę modły do św Mikołaja Cudotwórcy, niech nie padną wodociągi i ogrzewanie! I niech kasy przybywa choć troszkę...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 stycznia 2010 13:32
  • niedziela, 17 stycznia 2010
    • PRZESADZANIE

       

       

       

      Ciemność. Słabe  światło latarni. Widzę zarys policzka, ramienia.
      - Kocham cię, ciągle kocham - mówi on raz po raz.

      Jak we śnie niedawnym, ale na jawie, na mrozie. Wiedział czym mnie zwabić, przymusić do spotkania, a ja dobrze o tym wiedziałam. Spotkałam się, nabzydyczona, niechętna. Nie lubię spotkań z przeszłością. Było. Nie ma nic.

      Inne spotkanie zmusiło mnie do myślenia: kumpel ma problem, bo "chce po sobie zostawić ślad" i okropnie się stara, wspina, natęża, robi karierę. Otóż mnie olśnio, że ja robię wszystko, by śladu po sobie niezostawić! Nawet w testamencie, żeby nic, tablic, nagrobków, ani słowa... Dziedzina sztuki, którą uprawiałam jest tak ulotna, tak nietrwała... Po zastanowieniu, doszłam do wniosku, że nie zmienię siebie: ileż w końcu osób zostawiło ten ślad?! Ta garstka z encyklopedii?! Warto?! chyba jest większa szansa, by wygrać w lotto...

      Znajomi zapraszają mnie na bal, no coś cudnego, z tą gębą, bez oka, na bal! Mówię, że wypłoszę publikę, a oni mi na to, że to bal maskowy, więc mogę coś... Zaczynam się podłamywać, steampunkowa stylizacja mi pasuje, więc kto wie. Tym bardziej, że to bal na którym nie będzie ważne, co jest do żarcia, ale będzie świetna kapela i dużo tańca. Byle znaleźć zastępstwo w domu. Czgoś takiego mi brak rozpaczliwie - czasu zabawy bez hamulców.

      Na koniec tygodnia przyszedł mail pełen nowin, które mnie napełniły i dumą i goryczą. Bo dumę mogę tylko schować w siebie, nawet rodzinie się pochwalić nie mogę, bo takich sytuacjach mnie dołują przypominając od potopu wszelkie moje przewinienia... Taka metoda wychowawcza, czy co?! Wiec dobrze, mam portfolio w katalogu znakomitej firmy mam też półpaśca na oku i niech to szlag trafi!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 stycznia 2010 20:12
  • poniedziałek, 11 stycznia 2010
    • GRYZĄC ŚNIEG

      ... I co tu ukrywać klnąc potężnie brnę przez to białe świństwo. Może to i raj dla dzieci, ale nawet po moich fotach z dzieciństwa widać moją nienawiść do zimy. Antropolog zaliczył mnie kiedyś do rasy śródziemnomorskiej, być może to jest przyczyna, że w klimacie mroźnym dosłownie konam?!

      Muszę wychodzić czasem po zakupy, trasa niedługa, ot na drugą stronę ulicy. Naprawdę już od pierwszego kroku na zewnątrz mam ochotę na chuligańskie wybryki, dać komuś w mordę, nawet wiem komu! Śnieg leży sobie zaspą, widocznie jest wiecej wyznawców teorii, że nie warto sprzątać, skoro sam stopnieje... Ludzie brną, ślizgają się, łamią to i owo.  Godzą się z tym! Inna rzecz, że buty na obcasach, gładkich spodach gwarantują świetny ślizg - mało kto o tym myśli kupując obuwie...

      Ja pojechałam na swoich glanach, które mają potężne protektory na wyślizganym progu sklepu, zbyt szerokim, by ominąć jednym  krokiem. Złapały mnie anioły i nie upadłam, cud jawny! Ale i tak kilka minut trzęsłam się nie mogąc zrobić kroku.

      Mówią, że glupi ma szczęście, przylazł S. niespodziewanie i dał się wrobić w zakupy, co kilka dni. Jest bezrobotny, podobno chwilowo, więc sumienie mnie nie gryzie. Nawet gdyby, bo lepiej niech mnie wyszczerbi sumienie, wolę to niż kosztować śniegu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „GRYZĄC ŚNIEG”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 stycznia 2010 13:50
  • środa, 06 stycznia 2010
    • KLAPSY

      HA! I tu nie będzie o gruchach, tych najpyszniejszych, tylko brutalnie, acz bez wulgaryzmów, o kopach, i innych ciosach poniżej pasa.

      Czasem myślę: już gorzej być nie może i jak na zamówienie, pstryk! i jest gorzej! Więc nic nie myślę.

      Z tego niemyślenia już mi wyrosła depresja - tak, ta sama, w którą uparcie nie wierze! Co gorsza przestałam wierzyć lekarzom wszelkich specjalności, po których się poniewierałam ostatnio sporo. Pacjent ma być idiotą, ewentualnie małym dzieckiem, do którego zwracają się używając masy zdrobnień. Otóż ja się nie nadaję!!! Mogę być idiotką, bywam często, ale nie na potrzeby służby zdrowia!!! Dzieckiem jestem sobie gdzieś w środku duszy, ale to dziecko nie potrzebuje, by mu ktoś tatusiował, ojca już miałam!

      Pracować próbuję z zaciśnietymi zębami, nie powiem co mi wychodzi... no powiem! Partactwo okropne, zasilam tylko śmietniki a żyć nie mam z czego...

      To miał być blog pogodny, wręcz wesoły, wyszło inaczej i od tego coś mi się robi!

      Ten rok jest rokiem bez planów, samowolka totalna, zobaczę co z tego wyniknie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      środa, 06 stycznia 2010 20:59
  • poniedziałek, 14 grudnia 2009
    • GANGRENA

      Ciemność. Gdzieś w plenerze. Widzę zarys policzka, ramienia.
      - Kocham cię, kocham - mówię raz po raz.


      I budzę się z łopotem serca, z przerażeniem! Wstaję, idę do kuchni, nastawiam wodę i staram się myśleć. Czyżby we mnie było pragnienie kochania kogoś? Kogo do cholery?!
      Nawet sobie takiej sceny w realu wyobrazić nie umiem! Jak się dobrze zastanowię, to mi wychodzi na to, że cały czas się migam, uniki robię, uciekam.
      Nienormalna jestem? Póki co na to nie płaczę, cierpię na brak wolności, na poczucie braku luzu.

      Niko siedzi w Stanach, gadamy z rzadka na yahoo jak gęś z prosięciem. Nic mu nie mówię o sytuacji, przez gardło mi nie przejdzie prośba o pożyczkę, choć już leci trzeci miesiąc jak nie pracuję a upiorna choroba nie odpuszcza. Plany i szumne zapowiedzi poszły się paść na bujne łąki, szlag, szlag, szlag jasny!

      Mój własny świat pędzi na zatracenie, nie umiem, nie mogę wajchy przłożyć, zmienić kierunku?!
      No!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 grudnia 2009 21:01