Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • wtorek, 04 września 2007
    • Erekcja marynarki, czyli zakupów ciąg dalszy!

      Dziś pracowicie ściumboliłam sukienkę, kiedy Niko, dzielnie dotrzymując słowa przyjechał. Nie musiałam nawet go wąchać, żeby wiedzieć, minę miał pod tytułem: nie piłem od dnia narodzenia. Cholera! Trochę mi zachrobotało, bo pił chyba coś super, ale zabrałam mu kluczyki.

      Tym razem na czuja, jadąc na kierunek trafiłam do galerii. A właściwie dlaczego to się nazywa galeria?! Istny bazar z tłumem ludzi wszędzie i to ma być przyjemość?!

      Butami  zaczęłam rzucać w trzecim zaledwie sklepie. Takie szpice są doskonałe na pożegnalnego kopniaka dla byłego kochasia - przynajmniej jemu zostanie pamiątka a nam bucik nie do pary ku pamięci jakie byłyśmy głupie. Ostatnio nie mam zapotrzebowania na głupienie, chcę buty eleganckie!!! Nie, nie chcę, muszę.

      Miko zrezygnowany zbierał obuwie, dogonił mnie jak oddalałam się w przeciwnym kierunku i stwierdził, że skoro już tu jesteśmy, to on sobie kupi garnitur. Zdziwiłam się, bo wiedziałam gdzie on się ubiera. Ale skoro chce... Weszliśmy do przybytku w napisami na szybach "Carden". Zdumiona byłam nędzarnym gatunkiem wiszących tam ubrań, ale on już coś wybrał, marynarka. Niech ma. Udał się skromnie do przymierzalni, nie pchałam się, bo go trochę znam. Po chwili mnie woła.

      - Co tu jest napisane?

      - Rozmiar jest, nie widzisz?

      - Widzę, spójrz.

      Przyjrzałam mu się przede wszystkim wyglądał jak nieboszczyk, co za światło  w tej przymierzalni! Po drugie marynarka tworzyła dwie buły na plecach. Pobiegłam po drugą.  Typowy, dobrze zbudowany chłopak, niemożliwe! Druga okazała się jeszcze gorsza! W ramionach coś jej było takiego, że wrażenie zaczynania się rękawów przy obojczyku wstrząsało!

      - Skad oni to mają? To nowa moda?

      - Nie wygłupiaj się, żaden facet tego włoży! - i ruszył wyłowić kolejną.

      Zawołał mnie znowu.

      - Zobacz.

      Przetarłam oczy.

      - Ty masz erekcję, czy marynarka? - zapytałam i potknęłam się o idiotyczny dywanik, runęłam na niego a on już zaśmiewając się runął na ścianę przymierzalni, ta z kolei... przechyliła się i oparła o ścianę pod sporym kątem. Nie mogliśmy stanąć do pionu, bo kabina w każdej chwili mogła się osunąć.

      - Co państwo tam robią???

      - Seks uprawiamy!!! - odwrzasnęłam już wściekła jak jasna cholera!!!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Erekcja marynarki, czyli zakupów ciąg dalszy!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 września 2007 22:01
    • Mini

      A wczoraj szyłam sukienkę, bo z ciuchami to tragedia, w sklepach dosłownie nic nie ma, może trochę bielizny jest reszta zawiera w sobie sterty szmat bez sensu.

      W dodatku musze się pokazać w specyficznym środowisku, okazja jest wyjątkowa i nie mogę, po prostu nie mogę być NIE ubrana. Jakiś akcent, że jestem projektantką być musi, właśnie z tej okazji!

      Szyłam sobie z upodobaniem, bo wykluwający się efekt mnie zachwycił. Ryzykowne połączenie grubego aksamitu, weluru i prawdziwego jedwabiu, okazało się znakomitym pomysłem. Tradycyjne tkaniny, ryzykowny krój = mini, która mi się zakakująco podoba. Miko mi towarzyszył czytając sobie gazetę, nawiasem Gazetę.

      Moja mamusia wchodziła milion razy, za każdym bez powodu, z głupim chichotem, w duchu pytałał ją czy spodziewa się zobaczyć seks obok maszyny do szycia, czy co?!

      - Dla kogo to szyjesz? - nie wytrzymała, choc dobrze znała odpowiedź.

      - Sądzisz, że nietwarzowa?

      - W czymś takim ja cię z domu nie wypuszczę! - oświadczyła stanowczo.

      Nieszczęsny Miko miał minę jakby chciał udawać, że jest na Antarktydzie a nie tu. Gdyby moja noga miała dwa metry kopnęłabym go!

      - Mi się podoba - odezwał się pod wpływem mojego straszliwego wzroku.

      - Wam tylko jedno w głowie - pouczyła go - ona tego NIE założy!

      - Założę, tylko butów ciągle nie ma!

      - No możesz do domu nie wracać, wykończysz mnie - rzuciła i wyszła zapewne szlochać w kuchni.

      - Tak masz ciągle?! - Miko był wściekły - jutro jedziemy, buty kupimy, może kilka par, musisz mieć!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Mini”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 września 2007 08:57
  • poniedziałek, 03 września 2007
    • Buty - to proste?!

      moje szalenstwoKonieczność mnie zmusza do zakupu butów, okoliczności powodują, że glany odpadają, trekingowe też. Wpadłam w panike, całe lata nie kupowałam tak zwanych normalnych butów dla bab!

      Miko ofiarnie zapewnił, że pojedzie ze mną, przecież na jakiś sklep trafimy?! Niewidzę sie plątać, centrum miasta wydawało mi się najlepszym miejscem, w końcu przelecieć się jedną ulicą mogę.

      Pierwsze co się napatoczyło to był Deichman, gdzie niczego nie było komplenie, wszystko wyglądało jak chiński chłam.

      Dalej już nieco lepiej, ale ciągle mąciły mi uwagę Martensy nieszczęśliwie tam umieszczone. Miko z nieziemską cierpliwością wyjmował mi je z rąk, mamrocząc, kupujesz buty przecież , nie te cegły, opamietaj się. Zaślepłam i ogłuchłam doszczętnie przy czerwonych, wręcz gotowa byłam wynieść je w zębach, ukraść, zamieszkać na zawsze obok nich. Zezygnowany kupił te czerwone, po czym mną zaczęło szarpać, że przecież nie znoszę czerwonego?!

      Zostałam przemocą wywleczona na zewnątrz, przewleczona w niezwykłym tempie przez miasto wepchnięta do Ryłka. Dziwnie brzmi, nic nie poradzę, nawet w życiu nie zgadłabym, że to nazwa firmy!

      Tam Miko, bacznie zważając, czy nie uciekam osobiście wybierał buty. No miał za to!  Warczałam, że sam sobie będzie to nosił, co to za buty z urżniętym palcem?! I obcas... po moim pokazie jak chodzę, personel, klienci, byli usmarkani i słychać było głośnie piania i wybuchy niekontrolowanego śmiechu. Miko stał czerwony jak róża w ogrodzie.

      Wyszliśmy stamtąd wyrywając sobie nawzajem pudło z martesami, bo ja chciałam skarb mieć przy sobie.

      I dalej butów mi brak. A okazja idzie wielkimi kroki!!!! Help!!!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Buty - to proste?!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 września 2007 15:07