Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • środa, 08 kwietnia 2009
  • niedziela, 05 kwietnia 2009
    • SZYBKA I WŚCIEKŁA

      Dokonałam kilka wnalazków w dziedzinie kroju.

      Użyłam nietypowych kolorów: oranżu i bieli, bo suknia dla dziewczyny, która poślubi  Włocha.

      Tkaniny sa warte ok 800zł, robocizna plus projekt wielokrotnie więcej - cena była z góry umówiona.

      Odetchnęłam z ulgą po zakończeniu.

      Totalna niespodzianka nadeszła wczoraj, zaproszenie z Portugalii, której jeszcze na oczy nie widziałam, podobnie jak miłego pana, od którego zaproszenie nadeszło. Niko żywo się zainteresował, ja co tu kryć także. Jeszcze nie widziałam prawdziwej winnicy. Tam ciepło jest... Sama w to nie wierzę, wyjadę i spędzę święta w nieznanym miejscu??? W pałacu?! Kosztując najlepszych win???

      Ufff... może nadchodzą dobre dni? Zobaczymy. Co tu kryć, złamało mnie porządnie i ciągle nie jest lepiej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „SZYBKA I WŚCIEKŁA”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 kwietnia 2009 22:53
  • piątek, 03 kwietnia 2009
    • OD DNA

      Ludzie praktykują, świadomie lub nie dwa sposoby na życie: żyć tak jakby jutro miało nie nadejść i żyć tak, jakby nie było końca. Ja zawsze praktykowałam ten pierwszy.

      Od kilku tygodni narkozyzuję się do bólu robotą, a Niko razem ze mną. Pracujemy jak szaleńcy w milczeniu.

      Wczoraj chyba nastąpił jakby przełom, tak mi się wydaje. Niko przyszedł rano, przyniósł karton dobrego wina.

      - Słuchaj, ja też nie mogę, może płaczmy, krzyczmy, czy co?

      - Krzyki odpadają, to nie tu, w plenerze owszem.

      Zadzwonił jego tefon, po chwili gadania w jakimś języku, oddał mi, mówiąc, że do mnie. Dzwoniła A. szefowa osobiście. Mój angielski jest lepszy w piśmie,  a ona posługuje się nim nonszalancko plus akcent, więc rozumiałam co piąte słowo, żeby choć plotła wolniej! Dotarło do mnie, że kolejne jakieś wyróżnienie na mnie spadło. Oddałam słuchawkę z ulgą, on przeszedł na właściwy język i wydawał z siebie jakieś okrzyki wyglądające na radosne.

      - Szczęściaro, jesteś kandydatką do pierwszej dziesiątki najlepszych!

      - I na cholerę mi to?

      - Z tego co ona mówi, to bedziesz miała prawo zrobić kolekcję pod własnym nazwiskiem.

      - Wiesz gdzie to mam?! Co mi z tego!!! Zobacz tylko czym my różnimy się od nich! Oni pracują to zarabiają i odkładają sobie na potem, a my?! Wszystko, co zarobię wsiąka jak w woda w pustynię, mówię ci lepiej milcz na ten temat!!!

      - Milczymy już od tygodni - zauważył.

      Potem wolno sącząc wino rozmawialiśmy o wszystkim, także o tym co się stało, pękło coś w nas chyba, na ironię nieszczęście doknęlo nas tak samo i zbliżyło.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 03 kwietnia 2009 15:27
  • środa, 25 lutego 2009
    • WIĘC (sz)ŻYJMY!

      - Tak może być? - podetknął mi pod nos kawałek.

      - Nie pytaj, tylko szyj! - prawie zawyłam, bo czas gnał.

      Znowu wyszłam na potwora, chyba się nie nadaję kompletnie do życia w ludzkim stadzie, zwierzęcym także nie, dziękuję.

      Jasne, że zdążyliśmy, zresztą to była moja wina, ta cholerna gorączka nie może się odczepić? Gorączka nieco niższa mi nie przeszkadza, ale jak pracować, kiedy dreszcze rzucają o ściany i majaki wyświetlają się przed oczami???

      - Ty się komuś chwalisz tym, co robisz - zapytał potem, kiedy  dziękczynnie zrobiłam kolację, czy też jak nazwać ten posiłek o drugiej w nocy?

      - Sam sobie odpowiedziałeś - zamruczałam - czy ja się umiem chwalić?

      - Twoja rodzina ślepa jest?

      - No wiesz! Geniusz sika ze mnie w postaci złotych fontannów?! Mogłabym brylanty jak strusie jaja wysiadywać na każdym krześle to byłoby, ze śmiecę! - zawołałam z gniewem.

      - No widzę, dlatego powinnaś wyjechać, ze mną.

      -  Juści! Z deszczu, jak ta śliwka!!! - skróciłam nieco dwa powiedzonka, ale pojął.

      - No, to wiem od dawna, ale zobaczysz!

      - To, że zobaczę, słyszę od własnej rodziny od urodzenia!!! Chyba muszę wreszcie ich zapytać co do jasnej, pioruńskiej, mam zobaczyć?!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      środa, 25 lutego 2009 09:56
  • poniedziałek, 16 lutego 2009
    • UCZUCIOWA SYBERIA

      Właśnie przez dzisiejszy dzień zatruły mi się Walentyki! Już myślałam, już się bałam.

      Czuwałam od 3 rano, o 7 wypełzłam z domu podszczypywana przez mrozik. Doczołgałam się do taksówki i kazałam wieźć do szpitala.

      Rejestracja. Oświadczenie na wypadek śmierci - zawsze mnie to rozśmiesza, nie wiem czemu, tzn wiem!

      Czekać.  Siedzę, zgarbiona, skulona w pozycji obronnej. Wchodzi on. Siada obok. Wzrusza mnie blada niewyspana twarz i nieogolona. Dotykam jego policzka i z przykrością stwierdzam, że skóra jest wiotka, zarost miękki. On się starzeje?! Lata różnicy robia swoje. Z zamyślenia wyrywa mnie pani pielęgniarka, woła. Opieram się o niego plecami, a reszta mojego ja idzie do zabiegowego. Wyciąga rękę, dokładnie wierzch dłoni, zamyka oczy. Wstrzymuje oddech. Boli!!! Trwa długo, długo, potem czuje jak coś przyklejają i mówią, to wszystko.To coś-ja wychodzi, łączy się ze mną opartą o jego ciepłe plecy.

      Czekać.

      Czuję jego ramię, nagle silne wokół pleców. Zapadam w letarg, on mi opowiada bajkę, którą wymyśliliśmy w dzieciństwie, a  raczej on wymyślił.

      Czekać.

      Nie patrzę na zegarek, nie liczę czasu, to nic nie da. Tu czas nieżywy jest.

      Znowu wołają. Doktor. "Wyniki są za dobre", "Remisja" i jeszcze dużo innych słów, chyba nie słucham.

      Rozumiem tylko jedno: pójdę do domu, niepotrzebnie wpinali mi wenflon!

      Wychodzimy, ubieram się w biegu, on mi ściska dłoń, żeby powstrzymać krwawienie, biegnę.

      - Nie leć tak, proszę, taksówka już jedzie! - błaga.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 lutego 2009 22:18
  • niedziela, 25 stycznia 2009
    • WSKAKUJ DO ŁÓŻKA!

      Tak do mnie zawołał przed kilkoma dniami, spod dwóch koców, kiedy wpadłam spragniona podzielic się kolejną rodzinną okropnoscią. Nie bylo to zawołanie erotyczne, o nie! U niego, w tym wynajętym apartamencie było zimno jak w psiarni, w dodatku czułam lekką, ale zdecydowaną woń pleśni! Zamiast więc dzielic się horrorem, zrobiłam mu awanturę! Nieco go poderwało, ale już wypadłam wściekła jak rzadko! Z tej dzikiej złości, kopnęłam zabytkowa tralkę na schodach, nie pomna, że moje glany ważą grubo ponad 1kg każdy. Tralka prysnęła, spadała gdzieś w czarną czeluśc wydając głuche stęknięcia, aż umilkła. Jak tylko wypadłam z bramy zadzwoniłam do Przyjaciólki. Nie zawiodłam się! Wysłuchała moich narzekań cierpliwie, rzuciła rozsądne słowa. Miała rację, sprawa się wyjaśniła.

      Na facetów można rzadko liczyc!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „WSKAKUJ DO ŁÓŻKA!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 stycznia 2009 21:39
  • piątek, 26 grudnia 2008
    • SPIESZMY SIĘ CIESZYĆ!

      Bywa i tak, z samego rana w Wigilję spadła koszmarna wiadomość... bliska mi bardzo osoba w śpiączce, zawieszona pomiędzy życiem i śmiercią. Czuję okropny ból, bo nic nie można zrobić, w żaden sposób pomóc...

      Cieszmy się tym co mamy, co niesie każdy dzień! Zawsze jest coś co się skrzy radością, nawet jeśli to okruch, to go podnieśmy jak klejnot, niech blaskiem nas złoci!

      Niech nasze marzenia te poważne i te "śmieszne", spełniają się!

      Radosnych Świąt, lepszego Nowego Roku!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 26 grudnia 2008 18:04
  • poniedziałek, 22 grudnia 2008
    • ZAKOCHANA?!

      Oszalałam!!! Jakoś mi sie wydaje - czy aby?! - że się zakochałam??? O tej porze?! Takie przedwczesne Walentynki? Zupełnie przed sezonem??? A jednak, coś mi takiego pika w środku...

      Biedny Niko... no cóż, zawsze byłam egoistką i on mnie zna. Wrócił dziś, przysłał taksówkę, bo spragniony był podzielenia się wrażeniami z podróży. Pojechał do Maciusia z prezentami, oczywiście nie dał mu ich, bo to ma być pod choinką, ale emocje buchały z niego wielkie.

      Przeprosiłam, padłam na jedno z wielkich łóż i zasnęłam jak głaz. Spałam równo dwie godziny podobno i obudziłam się jako nowy człowiek. Może wreszcie pozbierany w jedną całość?

      Końcówka roku dała mi popalić, nawet nie przypuszczałam, że jestem taka słaba psychicznie. Nie ma  przeproś, trzeba nad sobą pracować dalej!

      A co do uczuć, to dziwne są są, nieznane, inne, więc może to to jest TO, może to On??? Gwałtownie zapragnęłam osobistego spotkania, hmmm...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 grudnia 2008 23:46
  • poniedziałek, 15 grudnia 2008
    • GORZKI SUKCES

      Zaczęło się jeszcze wczoraj - podobno, bo mój telefon wyłączony, mail znowu nie działa... A dziś o 7-mej rano Niko przyjechał i mnie obudził!!! Z pretensjami, dlaczego nie używam jego telefonu. Otóż to, jego. Mam dosyć ogólnie. Wieść mi przyniósł radosną - podobno, ale mnie akurat napełniła bezbrzeżną goryczą. No i co mi po nagrodzie?! Puchar dostanę?! Nocniki mało są teraz używane, do pioruna! Jak zaczną nagrody iść w parze w z finansami, to owszem, zacznę się cieszyć, chyba zrobiłam się materialistką, ale męki ciągłych braków i to nie na wymyślne fanaberie, chcę widzieć koniec i to ostateczny.

      Ile jestem warta i co umiem, to wiem sama. Takie różne konkursy artystyczne mnie nie biorą. Wolę blogowe gry i zabawy, słowo daję, więcej jest radochy.

      Zawodowo czuję się wypalona do cna, nie w sensie kreatywności, tylko zapału do 'dalej'.

      Doskonale wiem, że Niko próbuje budować wokół mnie zaporę, odciągnąć od ponurego, ale jego też mam dosyć.

      Pora się oddalić.

      A święta idą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „GORZKI SUKCES”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 grudnia 2008 13:36
  • niedziela, 14 grudnia 2008
    • DOM NA ŚWIĘTA

      Dałam się powieźć dziś do owej rudery zawierającej wstrząsający luksus we wnętrznościach i moim oczom ukazało się wnętrze zamieszkałe! Meble i takie różne...

      - Masz zamiar tu zamieszkać na zawsze?! - wydarło mi się z trzewi.

      - A, skąd? - dopóki czegoś nie znajdę przecież.

      - Chyba się zbadaj, albo oddaj mi część swojej kasy na przechowanie, żeby tyle kasy wydać na wynajem?!

      - Nie twoje zmarwienie? Zresztą myślałem, że zrobisz tu sobie pracownie, mnie nie będzie po całych miesiącach, wiesz.

      - Pracownie?! Tu, w tym zaułku?! Wiesz, że muszę wracać do domu, bo mama nie może być sama!!! Ty myślisz, że ja pracuje 8 godzin?! Tutaj już po 6-tej wieczorem można dostać po ryju i lepiej!!!

      - Spokojnie, poszukam czegoś, daj mi czas, co?

      - Człowieku, zrozum! Ja ci z ręki jeść nie będę! I tak mi dajesz kroplówkę, która mnie dławi!

      - Opanuj się, nie drzyj się tak, ja nic nie robię,  zawsze mi oddajesz, do gardła wpychasz!

      Po czym rozkleił się, z czego wynikało, że marzy o staroświeckich świętach takich jak przodkowie, 12 potraw i tak dalej. Ja się zadumałam nad pojemnością żołądków, tych przodków... On będzie gotował!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 grudnia 2008 00:02