Hedonia, kraina przyjemności

Wpisy

  • czwartek, 11 grudnia 2008
    • DZIEŃ TELEFONICZNY

      Przedwczoraj wole nie wspominać, wczoraj dzień na leżąco, co jest tak obce mojej naturze, mdłości itp, mniejsza o drobiazgi.

      Niko działał energicznie, gwałtowna chęć spędzania świąt opętała go bez reszty. Mogę tylko westchnąć, nieco mu zazdroszcząc czarodziejskiej różdżki pod tytułem wypchane konto bankowe. Jednakowoż uczciwie muszę powiedzieć, że ta "zazdrość" jest podszyta podziwem, bo sam zarobił, własną pracą, więc niech ma.

      - Gdzie tu się meble kupuje? - zagęgała słuchawka rano.

      - A czy ja wiem?! Zapytaj gdzie chleb, to ci powiem.

      - Słuchaj, dlaczego tu wszystko jest takie, no brak mi słów? - to już z wnętrza sklepu meblowego padło.

      - Pokaż - zażyczyłam sobie zdjęć - rany boskie to przecież budynie!

      - Co ty mówisz?! - chyba się zdziwił.

      - No, ja nazywam tak te kanapy wybzdyczone watowaniem bez sensu, chyba nie masz takiego gustu!

      - Czekaj, to może znajdę inny sklep.

      Inny sklep posiadał to samo. Wreszcie taksówkarz przypomniał sobie jeszcze innym. Niko dokonał tam dziwnych zakupów. Kupił dwa potężne łoża małżeńskie, czy jak tam to się w epoce wolnych związków i niemieszanych nazywa? Dlatego, że wszytkie wydawały mu się za małe...

      Część tego obejrzałam, na zdjęciach, starając się już nie wtrącać. Rzuciłam tylko niewinne pytanko:

      - A czajnik nabyłeś?

      - Nie??? I filiżanki! - jedziemy - to już było do tasówkarza.

      Ja u siebie niemrawo dziś sprzątałam, niemrawo przyjęłam zamówienie na suknię. Śpię.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 grudnia 2008 20:51
  • wtorek, 09 grudnia 2008
    • NIERUCHOMOŚCI, cz II

      Jęcząc, dałam się powlec do taksówki.

      - Przecież to już było!

      - Biorę cokolwiek, chcę spędzić święta w domu, nie w hotelu!

      - Faktycznie, dom - szydziłam - wynajęte, to nie hotel?!

      Przeżyłam jakoś te trzy mieszkania i jeden dom. Wracaliśmy milcząc. W drodze powrotnej zaczepiliśmy o najbliższy centrum adres.

      Po wierzchu odrażający stary strupel, nie miałam ochoty wchodzić. Właściciel, energiczny elegancki facet, uprzejmie się upierał. Weszliśmy.

      I szał! Szał luksusu! Apartament niczym loft, pełna cywilizacja! Bez mebli. Niko nie pytając o cenę zaczął się umawiać z właścicielem.

      Jedyne co pomyślałam, że tu nie trzeba sprzątać przed świętami. Co ja mówię, przecież ja tu w ogóle nie będę sprzątać!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 grudnia 2008 18:43
  • poniedziałek, 08 grudnia 2008
    • GRA W NIERUCHOMOŚCI

      Wygląda na to, że program pt świadome i aktywne uczestnictwo w świętach, włączony kilka dni temu, działa.

      W jego ramach, kurczowo w kieszeni tłamsząc karteczkę pamięciową ze spisem treści, pomknęłam do miasta. Już na wstępie pamiętałam, żeby NIE spojrzeć na pomnik Kopernika, ale oczywiście w krytycznym momencie oczy otworzyłam.

      - Gdzie leziesz k***  - to było do mnie.

      Jak co roku piękne drzewko ohydnie zeszpecone tak zwaną dekoracją! Groza! Wściekła, wbrew planom wpadłam do Niko, do hotelu i już od progu byłam żoną Lota.

      - Co ty robisz???

      - Napadło mnie na coś słodkiego, postu chyba nie ma?

      Niko kończył robić torcik bezowy, właśnie układał truskaweczki na wierzchu.

      Usiadłam.

      - Jak masz zamiar spędzić święta? - zapytałam kompletnie bez taktu.

      - A która jest? - zapytał takim tonem, że przez dłuższą chwilę byłam pewna, że już jest Wigilia i wszyscy wiedzą, tylko ja nie! Jak zwykle.

      Zanim głos odzyskałam, dowiedziałam się z monologu znad bezy, że taksówka zaraz będzie i on mnie potrzebuje. On,  Niko oraz będzie wynajmował mieszkanie...

      - Tu? - upewniłam się.

      - Tu - odparł wyjątkowo jak na niego stanowczo i pewnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 grudnia 2008 17:41
  • niedziela, 07 grudnia 2008
    • GWIAZDKA NIE Z NIEBA

      Brak biletu na słuszny samolot i jakieś-siakieś problemy osoby, z którą miałam sie spotkać, przełożyły odlot. Nic to, przyjemność będzie większa.

      Tymczasem zastanawiam się nad tegorocznymi świętami. Ogólnie wokół widac ekscytację, jakby od tego JAK spędzamy święta zależało WSZYSTKO!

      JAK więc...?

      Moja odpowiedź: zwyczajnie, wypoczynkowo.

      Oraz zobaczę to co znaczy...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 grudnia 2008 23:07
  • sobota, 06 grudnia 2008
  • czwartek, 04 grudnia 2008
    • KAMIENIEM!

      Taktownie i być może głupio milczę na temat czarnej serii, która się mnie uczepiła ze szczególną uporczywością. Dziwię jej się, że jeszcze się nie znudziła! Ta seria.

      Dwie zniszczone strony www, atak na trzecią... Nie wytrzymuję i wbrew mottu tego bloga puszczają wszelkie tamy i ryczę jak małe dziecko. Coś tego złego za dużo i zaczynam się zabobonnie zastanawiać co jest nie tak, ze mną ze nie tak. W luźnej rozmowie z Niko (on ci jest w podróży w okolice Warszawy pojechał oglądać "rezydencje" niewarte rzutu okiem, ale niech ma) zapytał mnie, kto mógł mnie przekląć. No paru takich może. Ale ile trwać może klątwa?!

      Mam szaloną ochotę być pijawką poprosić Niko, żeby mnie zabrał tam, gdzie świeci słońce a ludzie beztroscy.

      Wyjechać, zostawić za sobą ten kraj, który grzęźnie w kabaretowych podrygach niskich lotów, coraz niższych, poniżej d***

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 grudnia 2008 23:17
  • poniedziałek, 01 grudnia 2008
    • ŚWIETY MIKOŁAJ

      Na ten dzień czekało się cały rok, a potem na Wigilię. Dzień św Mikołaja był niezwykły, kiedy rano sięgało się pod poduszkę. Tradycja trwa!

      Dodatkowo to są Niko imieniny; jak byłam mała torturowano mnie wysyłaniem kartki do kolegi - nienawidziłam tego! Ogólnie nie lubie byc zmuszana do niczego.

      W tym roku, wielkim wysiłkiem przygotowałam potężną niespodziankę dla niego, chocby w podzięce za wszystkie jego dobre uczynki dla mnie, z intencją żeby pomyślał i nie pił.

      Nie mam nadziei, że on nagle stanie się ideałem, ale zabawa może byc pyszna i o to chodzi!

      Do szacownego świętego mam próśb kilka, licząc na jego poczucie humoru.

      I nadal będę prostestowac, przeciwko przedstawianiu Go jako pijanego krasnala!!!

      Oraz mało mnie obchodzi, że kościół katolicki wykreślił św Mikołaja z pocztu świętych.  

      PS. W ikonografii św Mikołaj to zazwyczaj starzec, zawsze z księgą, więc taki wizerunek nie trafia się często.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 grudnia 2008 22:12
  • czwartek, 27 listopada 2008
    • ZMIANY, ZMIANY

      Zaczynam nabierać tempa, wracam do siebie, odzyskuję rozum nieco nadszczerbiony ostatnio. Niko wpadł na pomysł, który mnie olśnił i na tej bazie coś wymyśliłam.

      Póki co modlę się o... kasę, Boże wybacz... ale oby się nie spóźniła, bo będę martwa. Takie to przyziemne, ale nie dam się zdołować, nie dam się sprowadzić do roli ornego woła, żyjącego dla paru srebrników.

      Mnie interesuje coś więcej. Znacznie więcej. Zzachłanniałam.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 listopada 2008 00:13
  • piątek, 21 listopada 2008
    • DROGI PANIE!

      To pan mi przypomniał, że już mija pięć lat. Doprawdy?

      Tak mi przykro, że nie mogę symetrycznie podarować panu tych samych słow, uczuć. Chyba nie jestem uczuciowa wcale? Jednak wiem, jak wiele panu zawdzięczam. Mniej więcej tyle samo co Galatea swojemu Pigmalionowi minus te uczucia i ślub. Odzyskałam samą siebie, wróciłam do swojego niepokornego JA. Teraz jestem silniejsza, wiem ile jestem warta, ile mogę. Znam cel i cenę.

      Nie jest pan ideałem urody, jaki wyznaję, ale w końcu daleko pan nie odbiega. Jest pan inteligentny ponad przeciętnie i wszechstronnie zdolny. W wielu sprawach i tak idziemy razem? Rozumiemy się znakomicie nawet w tym okropnym obcym języku? A nawet więcej, jesteśmy jak lustrzane odbicia.

      Jesteśmy i tam, i tu.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „DROGI PANIE!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      piątek, 21 listopada 2008 20:53
  • czwartek, 20 listopada 2008
    • NIENAWIDZĘ ZAKUPÓW!!!

      Strasznie pomału do siebie dochodzę. Dochodzę? No nie wiem. Policja czegoś chce ode mnie, szlag mnie trafia, bo robotę mam przecież, nikt mi zwolnienia nie da!!! Niech się od***

      Gorączka to spada, to się podnosi, pocę się okropnie. Więcej siedzę w hotelu niż w domu, więc Niko przebiera mnie jak dziecko i zauważył, że nie mam wcale ciuchów, dwie zmiany, co to co jest?!

      - Czy ty musisz być taka cholernie nietypowa - zapytał po wizycie w moim domu, skąd przywwiózł nikłą ilość odzieży na zmianę.

      Nie chciało mi się nawet odpowiadać. Wymyślił, że pojedziemy do galerii. Dla mnie galeria to miejsce wystaw dzieł sztuki, pojęczałam i dałam się umieścić w taksówce.

      W sklepach stałam jak kukła, dałam do siebie przymierzać różne rzeczy. Jakieś. Coś. Nagle, po kilku? kilkunastu sztukach wybuchło we mnie pragnienie położenia się. Zaraz! Natychmiast!!!

      Niko wyprosił ludzi z ławki, pokuśtykał żwawo i przyniósł kawę. Zanim ostygła, tak żebym mogła wypić, było mi lepiej.

      No gapili się: na jednej nodze glan, na drugiej buła z folii. Wracałam w dwóch bułach: buty tak dziwne i nazwa dziwna, coś brzmiało jak kluski? Podobnie? Gapili się, para z nas jak malowanie: kulawi oboje...

      Jest mi. Wszystko. Jedno.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      hedonia
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 listopada 2008 00:09